Minął miesiąc odkąd przeprowadziliśmy się na drugi koniec Warszawy, do nowego, psiolubnego mieszkania. Decyzja o przeprowadzce ciągnęła się za nami od wielu miesięcy. Malutka kawalerka, w której całe życie toczyło się na zasłanym narzutą łóżku z czasem stawała się coraz bardziej zagracona, psie kłaki zbijały się w kłęby tak duże, że rozwijały własne cywilizacje, a my przykrywaliśmy się kocem, odpalaliśmy gry, a co niektórzy piwo, i mechanicznie głaskaliśmy piesełeczka. Dzień w dzień.

Czytaj dalej »


Dzięki uprzejmości ciotki Karoliny, Cookie przeżył przygodę życia. W końcu pozwolono mu pogonić zwierzęta! Choć pomysł wpuszczenia go do owiec wydaje się być poroniony, ze względu na to, że pracujemy nad emocjami i raczej wyciszeniem tego psa, a nie  dodatkowym pobudzaniem, to ostatecznie doświadczenie okazało się być cenne i wcale nie wróciliśmy na tarczy.

Czytaj dalej »


Mimo, że jestem już całkiem dorosła, wciąż nie posiadam prawa jazdy. Bardzo chciałabym mieć możliwość zabrania Cookiego wygodnym Cookiemobilem za miasto kiedy tylko miałabym na to ochotę, ale niestety jestem totalną wariatką jeśli chodzi o mimowolne wyobrażanie sobie najstraszniejszych rzeczy, które mogą się wydarzyć podczas jazdy samochodem i obawiam się, że jeszcze długo nie odważę się wsiąść za kierownicę tego potwornego pojazdu.
Siłą rzeczy, Cookie podróżuje ze mną komunikacją miejską i chociaż obecnie zachowuje się w niej wręcz wzorowo, to startowaliśmy, jak możecie się domyślić, z poziomu szeroko pojętej histerii.
Co zrobiłam, by pomóc mu pokonać strach?

Czytaj dalej »