Dogoterapia


Musicie wiedzieć, że nigdy nie lubiłam spacerów. Najchętniej spędziłabym całe swoje życie zakopana pod pierzyną, zimno to mój kryptonit, a do tego jestem tak nieśmiała, że trudno mi wyjść z domu, gdy słyszę, że ktoś jest na klatce schodowej. Jeśli wszystko zależy od tego, na jaką glebę trafi ziarno, to Cookie trafił na beton. Chciałam, żeby pies zmobilizował mnie do działania. Tak też się stało.
Gdy rozprawialiśmy kiedyś o problemach Cookiego, zapierałam się rękami i nogami twierdząc, że jego zachowanie nie ma nic wspólnego z moimi emocjami. Że jestem spokojna, stonowana i wszystkie moje kroki są przemyślane, a krnąbrny pies po prostu, nieco złośliwie, nie chce współpracować. Istotnie, Cookie ma problemy, którym nie sposób zaprzeczyć. Mimo to, głupią byłam, uważając że wszystko zależy tylko od niego. Tymczasem, drżało mi kolano gdy widziałam w oddali innego psa, nerwowo łypałam okiem na swojego czworonoga i z zegarkiem w ręku odmierzałam czas spacerów, nie czerpiąc z nich większej przyjemności (Albo zimno, albo komary. Rób siku i do domu.). Ze względu na ekscesy Cookiego, zamknęłam się ponadto w swojej krainie strachu i niezrozumienia, jak to zwykłam była robić przez całe życie, na ogół bez specjalnej okazji, licząc na to, że pewnego dnia stanie się cud.

Często teraz patrzę w lustro i zadaję sobie pytanie: "Wow, dziewczyno. Kiedy mi cię podmienili?".
Jestem dumna z postępów jakie wykonał mój pies, ale jestem przede wszystkim bardzo dumna z siebie. 
Czy przestałam się bać? Nie, wciąż obawiam się, że Cookie zareaguje nieadekwatnie do sytuacji. Czy przestały mi drżeć kolana? Nie zawsze, często natomiast mocniej tupię by dodać sobie pewności siebie. Czy przestałam nerwowo zerkać w kierunku swojego psa? Jest lepiej.

Pokochałam spacery, choć nie zawsze są idealne i często mam przemarznięte łapki. Znalazłam w tej aktywności sposób na relaks, na rozładowanie napięcia, na pozytywne zmęczenie. Pokochałam towarzystwo innych psiarzy, którzy często okazują mi wiele wyrozumiałości i życzliwości. Zrozumiałam, że warto uczestniczyć w życiu tej społeczności, a nie ukrywać się między blokami.
Co najważniejsze, otworzyłam się na nasz wspólny problem. Wiem, że Cookie może zareagować nieprawidłowo, ale też jestem na to gotowa. W większości przypadków wiem co zrobić i jak się zachować. Wiem, że to się jeszcze będzie zdarzać. I wiem, że jeśli Cookie straci nad sobą kontrolę, nie pomoże mu miotające się i grożące palcem 168 cm wściekłości i żalu. Dlatego staram się ponad wszystko... dać sobie spokój. Szczeknie, to szczeknie. Szarpnie smycz w przypływie emocji? Kłapnie zębami? Moja droga, psy mają zęby i mogą ugryźć. Działają instynktownie i w razie nieporozumienia nie opisują kompanowi swojego punktu widzenia przy filiżance herbaty. Powtarzam to sobie do znudzenia, a luz który początkowo musiałam w sobie wymuszać siłą, staje się aktualnie częstym, bo jeszcze nie stałym, towarzyszem naszych wspólnych przechadzek.
A ileż razy będziemy to jeszcze przerabiać? Tak wiele, aż pies zyska pewność, że po drugiej stronie smyczy idzie osoba, na której można polegać w każdej sytuacji i której można ufać ponad wszystko. Choć niestety, pies nie wnosi poprawki na to, że co dwa tygodnie jestem chora, nie dosypiam lub akurat dzisiaj (dzień jak co dzień), wszystko mnie denerwuje. Stąd najpewniej, minie jeszcze trochę czasu.

Czy popełniłam błąd przygarniając pod swoje wyskubane skrzydła takiego psa? Niewątpliwie tak.
Ale, kto mógł się spodziewać, że przyjdzie mi się zmierzyć z takimi kłopotami? 
I w końcu, kto mógł się spodziewać, że oboje, dzięki wzajemnej współpracy, tak bardzo się zmienimy?

A jak wpłynął na Wasze życie Wasz pies?

2 komentarze

  1. Jestem z Ciebie dumna. Właściwie, z Was.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia co w moim życiu zmieniły psy.. zapewne dlatego, ze zawsze były w nim obecne. Nie wyobrażam sobie życia bez psa i nie chcę sobie tego wyobrażać ;)

    Pewne jest, że są pełnoprawnymi członkami naszej rodziny :-)

    Pozdrawiamy!
    Śledź też pies

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...