#Tygodniowy plan pracy/1



Pierwszy tydzień w nowym trybie pracy za nami. A przed Wami, krótkie podsumowanie. Plan pracy poznaliście niecały tydzień temu. 
Nadejście wiosny boleśnie zweryfikowało nasze plany. 
Otóż, zrobiło się ciepło.
Dzień znacząco się wydłużył.
Coraz mniej wieje.
I ogólnie rzecz ujmując, jest ładnie.

Tłumy jakich doświadczamy przyprawiają mnie o ból głowy. Okazuje się bowiem, że naprawdę 
nie mamy gdzie ćwiczyć. 





Naszym placem treningowym są niewielkie tereny zielone (jeśli można tak nazwać kilka ławek, drzew i kawałek trawnika) między blokami. Sprawdzały się one w sezonie zimowym i tak średnio, ale wraz z nadejściem prawdziwej wiosny problem niewielkiej przestrzeni się pogłębił. Umówmy się, że trening w rozproszeniach jest całkiem ok, ale nie w towarzystwie komentującej, pokrzykującej do siebie nawzajem (i do nas) hołoty, poprzeplatanej rozwrzeszczanymi dziećmi (a jakże) i puszczonymi ze smyczy, szczekającymi, gryzącymi i warczącymi (!), nieodwoływalnymi (oczywiście) psami.
Wyjście do najbliższego, sensownego parku, to już wyprawa. I tego niestety nie przeskoczymy.

No dobra, ponarzekane na lokalizację. Przejdźmy do tego, co udało nam się zrobić:

Skupienie uwagi: Tego nie ćwiczyliśmy od dłuższego czasu, z dwóch powodów. Po pierwsze, te ćwiczenie jest naprawdę nudne. Nie ukrywajmy tego, zdecydowanie fajniej jest robić z psem konkrety, a nie wygłaszać pogodnym głosem litanię do psiego miłosierdzia, czyli ciąg pochwał przeplatanych smakami, tylko za to że patrzy mi w oczy. Rzygi.
Po drugie, trudno było mi zauważyć, że skupienie powoli się pogarsza, bo pies w domu skupiał uwagę jak ta lala, a na spacerach często na mnie zerkał. Problem zobaczyłam, gdy potrzebowałam utrzymać jego skupienie do zdjęcia w terenie. Ocho... Skupienie uwagi nawet nam sie nie ukłoniło, bo go nie było. 

W tym tygodniu postawiliśmy właśnie na szybkie odświeżenie skupienia uwagi i ćwiczyliśmy to naprawdę solidnie. Efekty można było obserwować już drugiego dnia pracy! Ćwiczenie samo w sobie idzie Cookiemu znacznie lepiej, a jednocześnie przekłada się to na chęć pracy i ogólnie pojętą interakcję z opiekunem. Oby tak dalej!

Rezygnacja (miska): Ćwiczenie odświeżamy sobie od czasu do czasu, przerwy są konieczne, ponieważ Cookie bardzo szybko (w przeciągu około 2 powtórzeń) uczy się, że ze smakołyków wyłożonych w misce należy zrezygnować. Powiem więcej, Cookie jest psem, który na tyle szybko uczy się zasad gry, że można rzucać mu dowolne smakołyki pod nogi i póki ćwiczenie trwa, nie tknie ich, często nawet na nie nie spojrzy. Samokontrola pod tym względem jest na niezłym poziomie, jednak w przypadku ćwiczenia rezygnacji, wypadałoby żeby pies chociaż w niewielkim stopniu zainteresował się wystawionym mu na pokuszenie smakiem.
Miskę często porzucamy więc w krzakach lub na chodniku i wracamy do ćwiczenia po pewnym czasie, w nadziei że pies o niej zapomni. Nie zapomina ;)
W przyszłym tygodniu rozważymy kolejne modyfikacje ćwiczenia.

Tropienie: Ponownie, nieco przeszkadza nam spryt Cookiego ;) Zabawa na naszym osiedlu, to jak zabawa w chowanego w bardzo małym mieszkaniu. Cookie zna już wszystkie kryjówki, pozostaje tylko wyniuchanie w której z nich znajduje się saszetka. Idzie szybko, bułka z masłem!
W przyszłym tygodniu wypróbujemy podkładanie saszetek z ziołami podczas jednego spaceru i szukanie ich po krótkiej przerwie podczas kolejnego.

Frisbee: łapanie dysku idzie Cookiemu coraz lepiej, jednak wciąż najwięcej do wypracowania mamy w kwestii motywacji do pracy i nakręceniu na zabawkę. To trudne, bo Cookie z reguły nie lubi zabawek i jeśli już w ogóle, najchętniej bawiłby się zwykłym patykiem.

Rally-o: Ćwiczyliśmy w tym tygodniu chodzenie przy nodze na kontakcie. Siad i leżeć przy nodze, nagłe zwroty kierunków (z tym mamy najwięcej trudności). Jak na razie wciąż pozostaje naszą aktywnością nr.1, Cookie notuje wtedy najlepsze skupienie i zaangażowanie. 

Gwizdek: tu nie było czego budować, bo Cookie ma gwizdek wypracowany.
Gwizdek przypominamy według planu.

Rower: Na razie odpuściliśmy. 

Socjalizacja z psami: Nie wyszło. W tygodniu zwykle musimy liczyć na łut szczęścia, w weekendy nauczyć się liczyć na siebie, dojeżdżać wyłącznie komunikacją miejską i nie spóźniać się na pociągi. Fantastyczne spotkanie grupowe przeszło nam koło nosa.
Zaliczyliśmy za to bonusowe wracanie przez pół Warszawy na piechotę, przez drugie pół tułając się autobusami i tramwajami. Cookie zachowywał się w komunikacji miejskiej wzorowo. Nie piszczał, nie szczekał, kilka razy nawet się położył. A ja przeżyłam i nawet nie płakałam. I sporo sobie przemyślałam. Pies ponownie okazał się cudownym wsparciem.


Podsumowując:
Poszło nam całkiem nieźle, poza rowerem i socjalizacją (a także zdjęciami, god damn it!) zrealizowaliśmy plan pracy w 100%. Tydzień zakończyliśmy nieciekawie. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie trochę mi się porozjaśnia w głowie i prywatne relacje z człowiekami, nie będą się przekładały na te z psem. Bardzo się jednak cieszymy na przyszły tydzień i wyczekaną majówkę w DOGadajcie się!

Trzymajcie za nas kciuki i tym razem :)

A Wy ćwiczyliście w tym tygodniu coś ze swoimi psiakami, czy wiosennie się relaksujecie? :)

Brak komentarzy

Leave a Reply

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...