Wielkie trudności z przyjmowaniem gości


Źródło: thepricelessguide.com

Życie w społeczeństwie zmusza nas do podporządkowania się pewnym z góry przyjętym zasadom. Przyjęło się na przykład, że przepuszczamy ludzi wychodzących z autobusu czy tramwaju (nie dotyczy starszych pań, którym należy się pierwszeństwo we wszystkim), spuszczamy po sobie wodę w toalecie i podajemy prawą rękę przy oficjalnym przywitaniu. Nie mamy też wiele przeciwko zasadom wprowadzonym w domu, do którego wybieramy się w gości. Poproszeni o to, zdejmujemy buty, używamy konkretnego ręcznika, nie palimy papierosów w domu, używamy podkładek pod kubki. Jest tego całe mnóstwo, a najczęściej na wszystkie z zasad godzimy się bez mrugnięcia okiem.
A czy stosujemy się do przedstawionych nam zasad interakcji (lub jej braku!) z czworonogiem?


Dlaczego posiadając, jako społeczeństwo, tak rozbudowaną wiedzę na temat gatunku, który jest podobno naszym najlepszym przyjacielem, wciąż często jeżymy się na wieść o tym, że pies może z czymś czuć się niekomfortowo, że może czegoś nie lubić, że może czegoś nie wiedzieć lub czegoś nie znać? Dlaczego dostając konkretne instrukcje od opiekuna psa, traktujemy je tylko jako drobne, nic nieznaczące sugestie, a nawet jako wydziwianie? 
Więc jeśli szacunek, dla psa i jego przyzwyczajeń nie wystarczy, to pamiętajmy chociaż o tym, że ten papiś, to prawdziwe zwierzę. Nie maskotka, nie misiu-pysiu-psi-łapci. Ma zęby i może ugryźć, nawet jeśli zawsze był przyjazny i nawet nie warknął. Więc jeśli opiekun tego zwierzęcia, prosi aby zachować się w stosunku do niego w określony sposób, to troszczy się nie tylko o swojego pupila, ale i o Was, o nas, o Ciebie.

Cookie jest wyjątkowym psem i potrzebuje wyjątkowego traktowania. Jest wrażliwy, boi się. Nie jest gorszy, po prostu ma gorsze doświadczenia. To ludzie zgotowali mu ten los! Jeśli już go znacie, to pewnie wiecie, że to przyjaźnie nastawiony, inteligentny psiak, ale potrzebuje czasu i przestrzeni. Nie wymyślam, nie cuduję, nie grymaszę. Nie stawiam jego potrzeb ponad potrzeby moich gości. Troszczę się. 


Mamy tylko kilka zasad odnoszących się do przyjmowania gości w domu:
  • gości witamy przed blokiem i razem wchodzimy do mieszkania
  • goście proszeni są o informowanie gdy chcą wyjść do łazienki, bym mogła odwrócić uwagę psa od tego wydarzenia
  • prosimy o nie głaskanie psa, nie nachylanie się nad nim i nie podchodzenie do niego 
  • psa można pogłaskać, gdy wyrażę na to zgodę, pamiętając o zasadzie 3 sekund, tzn. nie głaszczemy psa dłużej niż 3 sekundy.


Dlaczego tak? Bo Cookie się boi. Pogoni, obszczeka, a jeśli będzie trzeba, ugryzie. 
Oczywiście, można go zamknąć używając chociażby klatki kennelowej, to dobre rozwiązanie jeśli goście czują się niepewni w jego towarzystwie. Niemniej jednak, wcześniejsze ich obwąchanie przed wejściem do mieszkania ukróci do minimum ujadanie przy każdym gwałtownym ruchu wykonanym przez nieznajomych.

Przyjęcie gości, z zachowaniem w/w zasad przebiega przyjemnie. Ich pominięcie wiąże się zawsze z pewnymi nieprzyjemnościami. Cookie z radością wita w progu osoby, które bardzo dobrze zna i akceptuje, ale to tylko 6 osób. Wszystkie pozostałe, nawet te, które Cookie już widział nie raz, proszę o spotkanie przed blokiem, dla spokoju mojego, psa, gościa i moich sąsiadów.
Zgaduj zgadula, ile osób się na to godzi, mimo, że nie wiąże się to z żadnym wysiłkiem, bo to ja muszę przejść się dwa razy po schodach, zamiast zero razy? Im lepiej się znamy, tym gorzej. Ba! Im ktoś bardziej lubi Cookiego, tym mniej przejmuje się zasadami.

"Co to ma być za cyrk!" 
"Przecież już mnie zna!"
"Nie rób wstydu!" 
"Ja lubię psy, nic mi nie zrobi!"
"Przecież widział mnie już dzisiaj!" 
"Daj spokój temu psu, poszczeka i mu przejdzie"


To smutne, że gdybym poprosiła o nie siadanie po prawej stronie kanapy i pukanie w kran pięć razy przed odkręceniem wody, nie byłoby żadnego problemu i słowa sprzeciwu, ale jeśli chodzi o okazanie szacunku mojemu psu, pomaganie mu, oswajanie go, odwrażliwianie, ale także zapewnienie bezpieczeństwa gościom, nagle jest to dziwne, niezrozumiałe i zupełnie niepotrzebne. Prawda?

Mam nadzieję, że u Was przyjmowanie gości przebiega spokojniej :)



3 komentarze

  1. Och, problemy z przyjmowaniem gości również miewamy. Harry zazwyczaj nadmiernie się ekscytuje, skacze, liże - wszystko razem. Muszę go uspokajać, a już najlepiej, jak wcześniej jest wybiegany czy wyspacerowany :).

    Pozdrowionka, Wesołych Świąt!
    Maria z Harrym
    dziennik-mojego-labka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz też spróbować dawać mu konga lub gryzaka w innym pomieszczeniu na czas wejścia gości do domu i jego największej ekscytacji. Jak wszyscy już się porozbierają, siądą sobie, puścisz Harrego, który w międzyczasie trochę rozładuje emocje przez lizanie/żucie. Ale jeśli radzisz sobie z jego uspokajaniem, to świetnie!

      Usuń
  2. U nas wizyta gości przebiega podobnie - Giff ma złe doświadczenia i każdy obcy ludź to jest zło . A najgorsze jest to że znajomi trochę dziwnie się na mnie patrzą kiedy instruuję ich jak mają się zachowywać . To w sumie przez niedostosowanie jednej ze znajomych Giff nosi kaganiec jak przychodzą goście - nie słuchała mnie , pies więc skoczył na nią i złapał (złapał zębami nie ugyzł) i złapał za rękę . Od tamtej pory jestem dużo bardziej kategoryczna w swoich zasadach respektowania psa bo to w końcu pies jest domownikiem a gość gościem i powinien się dopasować . Nie ma zmiłuj :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...