Przeprowadzka z psem- instrukcja obsługi



Jestem weteranem przeprowadzek. 
Potrafię spakować cały dobytek dwóch dorosłych osób i psa w dosłownie 4-5 godzin, przy czym wszystkie sprzęty zostaną odpowiednio zabezpieczone i pogrupowane, tak aby ich wypakowywanie nie stanowiło później problemu. 
Na studiach nauczyłam się ograniczać ilość klamotów do niezbędnego minimum, chociaż wędrowałam z mieszkania do mieszkania, a także z miasta do miasta, przewożąc oprócz kompletu naczyń dla 4 osób, garnków, patelni, mikserów, parowarów i tym podobnych niezbędnych kobiecie do przetrwania akcesoriów, również dużą (wys. 100cm szer. 80cm) klatkę dla szczurów. Jako, że większość rzeczy przewoziłam podczas jednego kursu samochodem osobowym z kierowcą w postaci niezawodnej mamy, obie wyspecjalizowałyśmy się w Tetrisie.

Od początku studiów, aż do teraz (czyli w ciągu sześciu lat), mieszkałam w 8 mieszkaniach, wliczając w to pomieszkiwanie kątem u teściów między docelowymi przeprowadzkami, ale nie licząc wracania na wakacje do mamy z całym ekwipunkiem.
Gdy przy moim boku pojawił się Cookie, w planach miałam jedynie (opcjonalną) przeprowadzkę do Warszawy, wszystkie pozostałe, były podyktowane nieprzyjemną koniecznością. 
Cookie znosił te zmiany dzielnie, ale nie powiem, żeby nie odbiły się one na jego zdrowiu psychicznym. Mimo wszystko z każdą kolejną przeprowadzką coraz lepiej radziłam sobie z ekspresowym pakowaniem i łatwiej mi było ogarnąć psie potrzeby mojego wrażliwca.



Jak się przeprowadzać z psem?


1. Przede wszystkim: spytaj 
Jeśli planujesz przeprowadzić się do wynajętego mieszkania, upewnij się, że właściciele nie mają nic przeciwko czworonożnemu lokatorowi.
Spytaj o sąsiadów: istotne jest, czy mają psy (a jeśli tak, to jakie), czy w bloku mieszka dużo osób starszych (które najczęściej przebywają w domu przez cały dzień i mogą mieć wiele przeciwko ewentualnemu szczekaniu), czy okolica jest cicha (szczególnie, jeśli Twój pies źle znosi hałasy niosące się od ulicy lub huczne imprezy). 
Warto spytać również o to, czy właściciel planuje sprzedać mieszkanie, jeśli zależy Wam na tym, by mieszkać w nim dłużej niż kilka miesięcy. Z własnego doświadczenia wiemy jednak, że trzeba zdać się na dobrą wolę wynajmującego i mocno zaciskać kciuki, by za dwa miesiące potencjalni nabywcy lokalu nie zakłócali nam miru domowego. W tej kwestii najbezpieczniejsze wydają się być mieszkania kupione na kredyt, który jest spłacany dzięki zyskom z wynajmu: uczciwie płacącego czynsz, porządnego i odpowiedzialnego lokatora nie pozbywa się wtedy, gdy tylko trafi się okazja, by komuś mieszkanie sprzedać.

Jeśli planujesz wynająć pokój w mieszkaniu, miej pewność, że wszyscy lokatorzy nie są uczuleni na sierść psa i cenić sobie będą towarzystwo Twojego pupila (tolerowanie często nie wystarcza). Spytaj o to, czy często przyjmują gości i jakich (szczególnie, jeśli Twój pies ma problem z ich przyjmowaniem lub na przykład koleżanka współlokatorki bardzo boi się psów), czy nie mają nic przeciwko sierści psa na dywanie, rozlanej wodzie z miski, błocie na łapach. Spytaj, czy możesz liczyć na dotrzymanie psu towarzystwa, gdy będziesz poza domem. Ustal, czy pies może przebywać we wszystkich pomieszczeniach, czy też ma nie wychodzić z Waszego pokoju. 

2. Oceń mieszkanie
Choć argumentem decydującym jest zwykle cena i lokalizacja, warto spojrzeć na nie również pod kątem potrzeb Twojego pupila. 
Zanim wynajmiesz (lub kupisz) mieszkanie, wyobraź sobie gdzie będzie mogła stać klatka lub posłanie Twojego psa. Sprawdź, czy w mieszkaniu są jakieś punkty obserwacyjne: duże okna lub balkon TV. Jeśli mieszkanie jest już urządzone, weź pod lupę obecne w mieszkaniu meble i dywany, być może część z nich trzeba będzie usunąć.

Zwróć uwagę, na którym piętrze i w jakim miejscu zlokalizowane jest mieszkanie. 
Jeśli Twój pies źle znosi hałasy z klatki schodowej, wybierz mieszkanie na ostatnim piętrze, większość wchodzących lub wychodzących z budynku osób nie będzie przechodziła obok Waszych drzwi wejściowych.
Jeśli Twój pies ma problem z mijaniem ludzi lub innych psów w ciasnych pomieszczeniach, lepszym rozwiązaniem będzie mieszkanie na parterze, by mieć możliwość bardzo szybkiego opuszczenia klatki schodowej.
Jeśli wybierzesz opcję parterową, sprawdź czy z mieszkania słychać dźwięk domofonu, który może być dla psa uciążliwy, ile mieszkań jest w pionie budynku (co przekłada się na liczbę osób, które będą przechodzić obok Waszych drzwi, co również może niepokoić psa). 
Jeżeli w bloku jest winda, zwróć uwagę czy nie generuje hałasu. 
Unikaj mieszkań zlokalizowanych od strony ruchliwej ulicy lub placów zabaw. 

3. Sprawdź, czy w okolicy jest dużo miejsc spacerowych 
Zwróć uwagę, czy będziecie mieli gdzie załatwić "szybkie siku", a także czy jest szansa na długi, ciekawy spacer, bez konieczności przejazdu samochodem/autobusem kilku kilometrów. Obserwuj innych psiarzy, czy wydeptują chodniki dookoła bloków, a może mają nieopodal miejsce psich spotkań? Zorientuj się w temacie śmietników, bo ich brak będzie Cię irytował co najmniej raz dziennie.

4. Przed przeprowadzką warto przepracować klatkę kennelową 
Nawet jeśli Twój pies nie ma lęku separacyjnego, w nowym miejscu przyda mu się "domek", który dobrze zna. (TU przeczytasz o tym, jak odwrażliwić psa, który boi się klatki) 

5. Zaplanuj przeprowadzkę. 
Przejrzyj wszystkie rzeczy, które musisz ze sobą zabrać. Dokładnie zaplanuj w co i w jakiej kolejności je zapakujesz. Zorganizuj kartony i worki próżniowe na pościel. Wyrzuć zbędne rzeczy.


6. Rozważ hotel dla psa, petsittera lub wyjazd do dziadków
Jeśli przeprowadzacie się pierwszy raz, być może samo pakowanie nie poruszy psa, ale cały proces wynoszenia i rozpakowywania rzeczy w nowym miejscu może być już dla niego bardzo trudny. Co więcej, szybciej i łatwiej jest się przeprowadzić, bez czterech łap plączących się między nogami i ciekawskiego nosa, który sprawdza każde pudło.
Najłatwiejszym i moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem, jest zafundowanie psu kilku dni wakacji u babci i dziadka, podczas których Ty spokojnie spakujesz rzeczy, przeprowadzisz Was, rozpakujesz sprzęty, posprzątasz i urządzisz nowe mieszkanie. 
Najłatwiejszą sytuacją z punktu widzenia psa, będzie wprowadzenie go "na gotowe".

7. Pies musi zostać- co wtedy?
Przygotuj wcześniej nowe mieszkanie, podczas przeprowadzki nie będzie czasu na gruntowne porządki. Poprzecieraj więc wszystkie półki, by były gotowe do wypakowania Twoich rzeczy. Jeśli kupujesz meble, poskładaj je i ustaw w docelowych miejscach. 

Zorganizuj ręce do pomocy, szczególnie do przenoszenia i przewożenia pudeł. 
Jeśli nie masz wprawy w pakowaniu lub masz naprawdę dużo rzeczy, daj sobie więcej czasu. Stopniowo pakuj te mniej potrzebne i koniecznie opisuj pudła. Jeśli chcesz tę sprawę załatwić szybko, zafunduj psu wyczerpujący spacer zanim weźmiesz się za pakowanie.
Unikaj chaosu i kręcenia się po mieszkaniu. Weź pod uwagę samodzielne pakowanie, dwie lub więcej osób do ładowania pudeł, to również co najmniej dwa razy więcej zamieszania ("A to gdzie?"), kręcenia się po mieszkaniu, a tym samym stresowania psa. Zostaw na koniec pomieszczenie, w którym odpoczywa futrzak, a przede wszystkim jego legowisko.

Jeśli masz taką możliwość, na czas przenoszenia pudeł poproś kogoś o wyprowadzenie psa na długi spacer. To jest zdecydowanie najtrudniejszy moment, przy którym wymięknąć mogą nawet twardziele. Będzie dużo zamieszania, dużo stresu, sapania, wchodzenia i wychodzenia do mieszkania, mogą posypać się wulgaryzmy. Idealnie będzie, gdy psa ta przyjemność ominie. 
Postarajcie się, aby pies nie został sam ani w starym mieszkaniu, z którego usuwane są Wasze rzeczy (a o psie rzekomo zapomniano), ani tym bardziej w nowym domu.

W nowym mieszkaniu postaraj się od razu zanosić pudła do odpowiednich pomieszczeń, a także na szybko przygotować pokój, w którym będzie odpoczywał pies. Ustaw klatkę lub legowisko w docelowym miejscu, postaraj się wypakować większość przedmiotów. Po przeniesieniu czeka Was kolejny trudny moment- wypakowywanie, warto więc aby w otoczeniu legowiska było w miarę spokojnie. Później sobie poukładasz w szafie, teraz najważniejsze jest zminimalizowanie ilości pudeł, a także przeniesienie w nowe środowisko znajomych mu zapachów i przedmiotów. Właśnie ze względu na zapachy, warto szybko wyładować ubrania i np. koce, dywaniki.

7. Weź kilka dni wolnego
Jeśli masz taką możliwość, spróbuj wziąć urlop lub zaplanuj przeprowadzkę tak, aby móc zostać z psem przez kilka pierwszych dni w nowym miejscu. Twoja obecność na pewno pomoże mu uporać się z tą wielką zmianą. Postaraj się zachować znaną mu rutynę, spacerujcie o tych samych porach, wydawaj mu posiłki o tej samej godzinie, co w poprzednim miejscu. Jeśli przenosicie się do wynajętego, umeblowanego mieszkania, wróć uwagę czy pies nie interesuje się ich podgryzaniem/znaczeniem. Gdy Cookie był młodszy profilaktycznie pryskałam newralgiczne miejsca (np. rogi listew przypodłogowych) płynem przeciwko gryzieniu. 



Ponownie zaznaczyć należy, że każdy pies jest inny. Z pewnością jest duża grupa odważnych, światowych czworonogów, które w nosie miałyby przeprowadzki na drugi koniec świata samolotem. 
O tych wrażliwych, miękkich, a w szczególności tych adoptowanych, trzeba pomyśleć wcześniej, dwa razy, zanim rozważymy i dokonamy zmiany miejsca zamieszkania. 


A czy Wy przeprowadzaliście się ze swoimi psiakami? Jak to wspólnie znieśliście, poszło jak po maśle, czy okraszone było stresem i kłopotami z przyzwyczajeniem się do nowego miejsca?
A może mieszkacie od lat w tym samym miejscu?
Czekam na Wasze komentarze :)

10 komentarzy

  1. Mój pies był tak przeszczęśliwy na nowym mieszkaniu Biegał i skakał dopóki wszystkiego nie rozstawiliśmy, potem było już mniej miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A mój pies był przerażony przy przeprowadzce. W nowym mieszkaniu siedział ciągle tam, gdzie my.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak długo trwało, zanim się oswoił?

      Usuń
  3. Przeprowadzam się za dwa dni. Proces pakowania rozpoczęłam już 2-3 tyg. temu. Najpierw ramki na zdjęcia, lampki, pierdółki, opróżnianie piwnicy. Kartony ustawiałam w sypialni, po kilku dniach były wywożone, a moja Vidia miała to wszystko w nosie :)
    Aż do wczoraj... Dzień wcześniej z salonu zniknęła kanapa, na której V.lubiła siedzieć, stolik, z kuchni zniknęła lodówka, a z łazienki pralka. W dodatku wczoraj poświęciłam dużo czasu na pakowanie kuchni. Robiłam to sama, powolutku, przy miłej muzyczce. Mimo to Vidii nagle się coś "włączyło". Skumała chyba o co chodzi.
    Zaczęło się sapanie, trzęsienie się, podkulony ogon. Chwilę później były wymioty i biegunka. (Wstawanie w nocy co 2 godziny). Tabletki antystresowe zwracała, podobnie jak Laremid na biegunkę. Odmówiła wypicia smecty...
    Teraz jestem w pracy i boję się o nią. Jeszcze dwa dni...
    Żal mi jej, ale jestem też pełna podziwu - psy naprawdę mają jakiś szósty zmysł i wiedzą kiedy "coś się święci".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo współczuję tej trudnej sytuacji i trzymam kciuki, żeby psina szybko doszła do siebie po przeprowadzce!

      Usuń
  4. Bardzo fajnie, że poruszono ten ważny temat. Dla psa przeprowadzka jest stresująca tak samo, jak dla człowieka. Jeżeli się przeprowadzamy na terenie Polski, to nie ma problemów. Gorzej, kiedy przeprowadzka ma nastąpić poza granice. Wówczas trzeba załatwić pozwolenie na przewóz zwierząt przez granicę. Na szczęście są firmy, które pomagają w takich kwestiach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Grunt to nie przeprowadzać się z kartonami i psem w jednym aucie. My akurat nie mieliśmy tego problemu, bo przeprowadzała nas firma http://olibus.pl/. Nasz pies za to polubił nowe mieszkanie i mały ogródek, gdzie spędza teraz poranki ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Poltora tygodnia temu moj narzeczony przeprowadzil sie do mnie do Niemiec z prawie 6-letnim beaglem. Jechali 14 godzin autem razem z rzeczami. Jedynie zwymiotowal po ok 1,5 godziny od wyjazdu ale chyba tylko dlatego ze na slimakach w Warszawie go wybujalo. Pierwszy tydzien byl calkiem dobry, Snoopy na szczescie nie podsikiwal nic, nie gryzl, nie drapal. Jego pan jest caly czas z nim, poniewaz tak jak przewidywalismy nie mozna go od razu zostawic samego na 9h w mieszkaniu. Nowe trasy na spacery wybrane, stale godziny, lacznie ok 3,5-4h na spacerach bo to beagle, musi sie troche zmeczyc. Dzis jednak nastapil zwrot w zachowaniu, pierwzsy raz Snoopy nie chcial isc do lasu na dluzszy spacer, zaparl sie, wrzucil wsteczny i ani rusz. W Polsce, nigdy nie odmowil pojscia do lasu, zawsze az podskakiwal kiedy juz czul ze sie tam wybieramy. Troche sie martwimy co bedzie dalej, bo od 2 dni jest jakis smutniejszy, bardziej niz po przyjezdie. Poza tym narzeczony zauwazyl ze posiwial na pysku. Zadnych uspokajajacych tabletek ziolowach mu sie dawalismy i nie wiem czy sie na to decydowac. Za jakis czas Snoopy bedzie niestety musial zostawac sam i boimy sie ze zacznie wyc w ciagu dnia. Jest bardzo przywiazany do ludzi i zawsze po wyjsciu wszytskich domownikow najpierw musial przeszperac wszystkie blaty i polki w poszukiwaniu czegos do zjedzenia a kiedy nic nie narozrabial to zaczynalo sie wycie bo przypominal sobie ze jest sam. Trwa ok godziny, bo sasiadka nam mowila kiedy jeszcze mieszkalimy w Polsce. Dawanie mu kosci do jedzenia odpada bo po zjedzeniu jej Snoopy lubi sobie wypic pol miski wody czyli ok. 0,5 litra no i automatycznie zachce mu sie siku, a tu jeszcze 6-7 godzin do spaceru. Musimy cos poradzic na jego zapedy wyjaco-szczekajace, bo sasiedzi sie na nas poskarza i nas wyeksmituja :D Jesli macie jakies doswiadczenia w takiej sytuacji, bede bardzo wdzieczna za odpowiedz i pomoc :)
    Pozdrawiam, Tosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, taka długa podróż to dopiero wyzwanie! Snoopy superpies, jeden paw może się zdarzyć najlepszym :)

      Co do niechęci do spaceru, przyczyn może być wiele i bardzo trudno byłoby je określić przez internet. Być może jest to następstwo przeżytego stresu związanego z przeprowadzką, ale równie dobrze mógł się czegoś w tamtym miejscu wystraszyć lub zaniepokoił go jakiś zapach. Jeśli niechęć do spaceru występuje tylko w rejonie lasu, to z pewnością nie ciągnęłabym go w te miejsce na siłę, a zmodyfikowała trasę spacerową, tak żeby psiak na spacerach czuł się w pełni komfortowo i ewentualnie po kilku(nastu) dniach ponowiła próbę wejścia do lasu. Jeśli jednak Snoopy nie chce wychodzić w ogóle na dłuższe spacery, to ja na Waszym miejscu na jakiś czas skróciłabym je wracając do domu zanim rozpocznie protest. W zamian za to postawiłabym na przykład na zabawy węchowe lub treningi posłuszeństwa przeplatane intensywną zabawą, np. szarpakiem na spacerach oraz w domu, żeby jednak kawalera trochę w ciągu dnia zmęczyć ;) Słowem- postawiłabym na krótkie, ale wymagające wysiłku intelektualnego spacery.

      W kwestii lęku separacyjnego sprawa jest trudna, tym bardziej że miał z tym problem już wcześniej. Sugerowałabym Wam przede wszystkim konsultację u behawiorysty, bo lęk separacyjny może się niestety pogłębiać. Warto byłoby porozmawiać z nim również o problemach spacerowych. Kluczowe jest bowiem znalezienie przyczyny takiego stanu i wychwycenie niuansów które mogą potęgować niepokój psa i w konsekwencji wycie.
      Jako formę ćwiczeń "na już" wybrałabym trening spokojnego pozostawania w domu. Wygląda to w dużym skrócie tak, że zabieramy swoje rzeczy zgodnie z codziennym rytuałem wychodzenia do pracy i bezceremonialnie wychodzimy na chwilę za drzwi, a po kilku, kilkunastu sekundach wracamy do domu i od razu zajmujemy się swoimi sprawami. Ważne, żeby wrócić zanim pies się rozszczeka lub przeczekać jego wycie i wejść do domu dopiero gdy na chwilę ucichnie dlatego nawet jeśli Snoopy potrafi w ciszy zostać w domu nawet kilkanaście minut to zacznijcie od krótkiej chwili dla pewności. Ćwiczymy kilka razy dziennie stopniowo wydłużamy czas naszej nieobecności do kilkunastu, kilkudziesięciu minut. Dążymy do tego, żeby pies w ogóle przestał zwracać uwagę na to że wychodzimy, aby ten moment mu spowszedniał, także nie pobudzamy psa pożegnaniami ani wylewnymi przywitaniami :) Być może sprawdziłyby się u Was ponadto jakieś zabawki-gryzaki do żucia które by tak nie wzmagały pragnienia. Rzucie, gryzienie i lizanie w naturalny sposób uspokaja psa, a nuż udałoby się znaleźć taką zabawkę, która byłaby dla niego pewnym rodzajem "smoczka"?
      Godne uwagi są również feromony suki karmiącej w dyfuzorze podłączanym do kontaktu jak elektryczne odświeżacze powietrza, np. Adaptil. Pomagają one psu się zrelaksować i wyciszyć. Niestety, niektóre psy na nie nie reagują i nie da się z góry przewidzieć czy ten sposób się u danego psa sprawdzi. Mimo tego, warto zaryzykować, bo feromony mogą okazać się bardzo skutecznym środkiem wspomagającym :)

      Trzymam za Was kciuki i koniecznie daj jeszcze znać jak radzi sobie Snoopy!

      Usuń
    2. Dziekuje za bardzo wyczerpujaca odpowiedz :) Na pewno sprobujemy cwiczen z wychodzeniem i wracaniem. Dzis zostal sam na kilka minut, poniewaz narzeczony wyszedl do sasiada i niestety wyl...
      Co do behawiorysty, mielibysmy z tym problem, ze wzgledu na to ze mieszkamy teraz w innym kraju i niedostateczna znajomosc jezyka moze niestety utrudnic prawidlowe zrozumienie specjalisty. Postaramy sie troche zmodyfikowac trasy spacerow i moze faktycznie skrocic na rzecz zabaw. Prawdopodobnie bardziej w domu niz na dworze, poniewaz nie spuszczamy Snoopiego ze smyczy, obawiamy sie ze instynkt mysliwego moglby go poniesc w sina dal (raz zerwal sie ze smyczy i polecial za sarna w lesie wiec mamy juz niestety doswiadczenie).
      O feromonach poczytamy, zeby sie doedukowac odpowiednio ;)
      Jeszcze raz dziekuje za te fachowe rady, na pewno dam znac za jakis czas jak sie ma nasz Przyjaciel :D
      Pozdrawiam serdecznie,
      Tosia

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...