#Tygodniowy plan pracy/4+5


Czwarty i piąty tydzień pracy według planu, za nami. TU przedstawiałam Wam nasz harmonogram ćwiczeń, który obowiązywał nas, wyjątkowo, przez dwa tygodnie. Muszę przyznać, że nie popisaliśmy się solidnością i motywacją do pracy, ale mimo wszystko mamy kilka konkretnych sukcesów :)




Nadmienić wypada, że w ostatnich tygodniach odpuściliśmy kilka treningów, na rzecz swobodnych, niezobowiązujących spacerów. Ćwiczyliśmy na nich odwołanie od psów w razie wyraźnej potrzeby, ale generalnie unikaliśmy wszelkich potencjalnych trudności. Jak już kiedyś wspominałam, nie pracuję z psem gdy jestem chora lub bardzo zła, a wraz z drugą połową maja moimi ulubionymi koleżankami były pani Irytacja i, niemniej urocza, pani Wściekłość. Często wstawałam lewą nogą i równie lewą kładłam się spać. Praca daje człowiekowi czasami porządnie w kość (i kijem po nerach) ;)
Sami rozumiecie, że w takich warunkach niczego się nie zbuduje i nie wyćwiczy, więc w miarę możliwości odpuszczałam i sobie, i psu. Co wypracowaliśmy, to i tak nasze :)

Skupienie uwagi
Utrzymujemy je na razie na tym samym poziomie, ćwiczone nie pogarsza się, ale nie widzę spektakularnych efektów i postępów. 
Przypadkowo odkryłam natomiast, że muszę wypracować specyficzny ton kolejnej komendy. Cookiemu zdarza się bowiem bezczelnie ignorować komendę "patrz" w rozproszeniach, ale niemal bez pudła reaguje na dość niskie "POCZ".
Zwyczajnie, spaliłam komendę i trzeba się jakoś ratować modulacją głosu.
Ponownie mogę więc być posądzana o zespół Turreta, bo nauczenie się konkretnego tonu wymaga kilkuset powtórzeń ;) 

Frisbee, samokontrola +tropienie
Niestety, kłania nam się motywacja. Bardzo ciężko było mi wprowadzić Cookiego w tryb pracy, bardzo szybko się dekoncenrował. Chętnie łapał więc frisbee, piłkę, szarpak czy tropił torebeczkę... jeden raz. Po wykonaniu zadania wracał zadowolony do patrolowania okolicy i migał się od kolejnych powtórek. 
"Dzięki za zabawę, ale ja mam ważniejsze sprawy na głowie!"
To jest problem, który muszę gruntownie przemyśleć i trochę poczytać. 
Macie jakieś pomysły, jak nakręcić niezabawkowego psa na zabawki? Ręce powoli opadają...

Odwołanie od psów i rezygnacja
W tym tygodniu odwołanie ćwiczyliśmy już bez klikera, oczywiście gorąco chwaląc psa za szybki odwrót. Kliker wciąż jest jednak przyczepiony jest do ręki, klikałam bowiem za każdą rezygnację z obserwacji obcego psa, bez mojego nawoływania. 
Niestety, nie udało nam się przećwiczyć odwołania na lince, jak na złość w miejscach gdzie mogliśmy pozwolić sobie na odbieganie, brakowało odpowiednich (czyt. spokojnych psów na smyczy) pozorantów. 

Samo odwołanie idzie nam naprawdę coraz lepiej. Cookie pięknie reaguje na cmoknięcie, o ile dany pies nie biegnie by się z nim przywitać. No cóż, to już wyższa szkoła jazdy! 
Co więcej, poprawiła nam się rezygnacja z obserwacji czworonogów! Nieodwoływany, nieodcmokiwany, bardzo często sam rezygnował z hipnotyzowania psa wzrokiem lub nawet zupełnie ignorował obecność innego czworonoga (wcześniej niespotykane, z każdym psem chciał wchodzić w interakcje). Za każdym razem kiedy tylko zerknął na psa i wracał do swoich spraw moje serce rosło!



Plany na następne dwa tygodnie? Przygotowanie chłopaka na zostanie w domu bez pańci. Schodzimy więc z intensywnych ćwiczeń, żeby psiak nie fiksował później przez dwa beztreningowe tygodnie z nudów, skupiamy się na mijaniu przechodniów bez skupiania uwagi, odwołaniu od psów i ich ignorowaniu. Podstawy!
To, nad czym muszę naprawdę popracować, to zdjęcia. Niejednokrotnie brałam ze sobą aparat, ale nawet nie wyciągnęłam go z torby, stąd nagłówkowe sprzed co najmniej miesiąca. Wstyd!

Pozdrawiamy Was serdecznie i życzymy miłego tygodnia :)

Brak komentarzy

Leave a Reply

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...