#Prywatka u Cookiego/ Spacer z Chmurą, Kropką i Smykiem





Jeszcze dwa miesiące temu, rozmawiając o postępach socjalizacyjnych i ogólnorozwojowych Cookiego, po raz kolejny odłożyliśmy kontakty z małymi psami na wieczne jutro, doklejając żółtą karteczkę z motywującym przekazem "Może kiedyś!".
Cookie wciąż był o co najmniej dziesięć leveli zbyt gwałtowny jak na delikatność małych psów. Nie potrafił zrozumieć, że fakt iż może przewrócić psa jedną łapą, nie oznacza że powinien, a zabawa w wilka i zająca jest ok tylko wtedy, gdy da małemu fory. Innymi słowy, radość z zabawy mają z założenia czerpać oba psy, a nie tylko szalony Cookie.
Sytuacja zmienia się teraz niemal z dnia na dzień, a sukcesów mamy na koncie coraz więcej. Wciąż szerokim łukiem omijamy wykokardkowane osiedlowe szczekacze z Karyną po drugiej stronie flexi, ale pewne siebie, socjalne małe psy są przez nas witane z otwartymi ramionami i powoli traktowane przez Cookiego z coraz większym szacunkiem. 

Na wczorajszym spacerze z Chmurą i jej małymi przyjaciółmi, Cookie miał okazję zdobyć wiele cennych doświadczeń. Zapraszam Was na fotorelację!



Prezes Smyk

Był główną gwiazdą naszego spotkania i miał pokazać Cookiemu (I mnie! I mnie!), że nawet york da się lubić. Zgodnie z przewidywaniami natychmiast dał mu do zrozumienia, że żadne szalone przywitania nie są tu mile widziane, a już na pewno nie będzie przed nim uciekał jak jakiś idiota. Smyk jest mężczyzną z krwi i kości, pilnował porządku podczas całego spaceru i wszelkie ewentualne konflikty rozwiązywał krótkim "Spokój! Rozejść się!".

"No już, nie smuć się Cookisiu, grzeczny z Ciebie chłopiec, ona tak tylko mówi..."


Kropka

Ona również nie chciała się bawić w berka. W ogóle nie była w zabawowym nastroju i głównie  przyglądała się towarzystwu z ławki lub wzniesienia.



Nieustraszony Rico

Małe, białe, puchate szczęście i odwaga. Cookie początkowo w ogóle go nie zauważył, więc myślałam że parsknę śmiechem gdy ten zorientował się, że mały od dłuższego czasu kręci się mu między nogami. "O LOL, jaki mały pies!" zdał się mówić Cookie i natychmiast przeszedł do próby zawąchania malucha na śmierć. Przyznam, że nie zachowywał się wobec niego wzorowo, kilkukrotnie próbował go osaczyć i zmusić do ucieczki, ale Rico pokazał, że ma jaja większe niż grejpfruty i ostatecznie Cookie sobie odpuścił. 



 Chmurka


Piękna borderka <3





 Nieśmiały golden retriever 

Jak widać psy bez trzech łap mogą funkcjonować całkiem normalnie;)



Mimo kilku nieporozumień między psami i scysji z agresywną bokserzycą (obyło się bez ofiar, Chmura ruszyła na ratunek!), spacer zaliczamy do bardzo udanych. Cookie miał okazję poznać psy różnej wielkości, w różnym wieku, o różnych temperamentach. Mam nadzieję, że wiele się nauczył!

Cookie biegał na lince, która została totalnie "magicznym" sposobem usunięta z większości zdjęć. Moje zaufanie do niego nieco jednak wzrosło i być może następnym razem będzie miał okazję polatać na totalnym luzie? Obym tego nie żałowała! ;)


11 komentarzy

  1. Pierwsza fotka genialna :D...tak pilnują, że nikt cichcem nie podejdzie...pełna współpraca :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze kilka udanych spacerów i nie trzeba będzie magicznie usuwać linki ze zdjęć. Chociaż muszę przyznać, że robisz to mistrzowsko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od rana pracujemy nad zatrzymaniem Cookiego w pogoni, więc jeśli uda mi się rzucić każdą piłkę, patyk, szarpak, kawałek kiełbasy i zatrzymać go komendą "STÓJ!" w biegu do tego przedmiotu, to będziemy próbować ;)

      Usuń
  3. Czy Cookie kiedykolwiek chowa ten fantastyczny jęzor? :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie będziesz żałować, jestem pewna! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do momentu akcji "Ludzie, już ze dwa lata nie goniłem żadnego rowerzysty!" albo "Ej, plan na dziś jest taki, że przywitam się z KAŻDYM psem w promieniu 200m" albo "o kurcze, NIGDY jeszcze nie goniłem dziecka!" ;)

      Dosłownie mam wrażenie, że mu szajba odbije, więc umawiam się sama ze sobą, że najpierw przepracuję z nim na lince wszystko to co mogę i później będę go spuszczać stopniowo, w kontrolowanych warunkach ;) To już będzie setne podejście do tego tematu ;)

      Usuń
    2. I tak się stanie jeśli nie dostanie nic w zamian. Potrzebna jest tutaj dobra zabawa i sport.
      Czytałam ostatnio na forum pozytywnego szkolenia o metodzie która bardzo mi się spodobała. Otóż masz sobie psa na lince i tą linkę powoli obcinasz aż zostanie mały kikucik. Cytuję Lunorkę: "ak próbuje zwiać to nadeptujesz linkę nogą i masz psa pod kontrolą. Nie bierz linki do ręki bo to znowu będzie smycz w psim mniemaniu. Niech myśli, że to COŚ przytrzymuje go przy Tobie.Kiedy już opanujecie chęci uciekania i pies będzie się pilnował to codziennie z tych 20 m ucinasz 10 cm linki aż pozostanie "ogryzek" przy obroży i takim czymś niech sobie pies chodzi na spacery przez kilka dni."
      :)

      Usuń
    3. Słyszałam o tej metodzie i przymierzałam się do tego dwa czy trzy razy.
      Problem jednak polega na tym, że o ile refleks w łapach mam wyrobiony, tak w stopach- nie. I metoda idzie w łeb, gdy ja nie zdążę przydepnąć linki, co już mi się niestety zdarzało :/

      Usuń
    4. No cóż ja się uczę rzucac frisbee od dwóch lat a nadal idzie mi kiepsko. czasami nie ma sie talentu w pewnych kwestiach ;)

      Usuń
  5. Ale fajny spacer! Może byśmy się kiedyś wybrały w duecie Cookie + Bonzo? Straszliwie zaczynam tęsknić do psich spacerów, odkąd przeprowadziłam się na Żerań i jeszcze nie zrobiłam prawa jazdy, mój dojazd jest mocno ograniczony, więc jak tylko zrobię prawko to mam nadzieję na szpacerowanie :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...