"Dzień dobry, czy mógłby się przywitać?"




Cookie jest psem łaknącym psiego towarzystwa. 
Ten ekstrawertyk do entej potęgi najchętniej przywitałby się z każdym psem, jakiego dojrzy lub wyczuje i najlepiej jeśli codziennie zdrowo pogania w towarzystwie innych czworonogów. To zakrawa trochę o chorobę psychiczną, szczególnie z mojego introwertycznego punktu widzenia, ale staram się szanować jego potrzeby i zapewnić mu jak najwięcej pozytywnych spotkań z innymi psami. Niestety, mimo tego wciąż bywa nieco natrętny, a jeśli do tej natrętności dodamy żwawość i wszechobecny E N T U Z J A Z M... powiedzmy, że zrozumiałym jest, iż część, szczególnie starszych psów, nie chce wchodzić z nim w interakcje. Jak być może wiecie, Cookie ma wciąż również problem (już niedługo!) z rezygnacją z interakcji czy nawet hipnotycznego obserwowania innych psów i może to rodzić to u niego frustrację, a co za tym idzie szczekanie i wyrywanie się. Z tego względu bardzo długo trwaliśmy w sytuacji: albo dość gwałtownej (Bardzo szybko chcę podejść do tego pieska, ja uwielbiam pieski!) interakcji z czworonogami, które same do nas podchodziły, albo obchodzenia psów obwodnicą Katowice-Gdańsk-Olsztyn, aby uniknąć wybuchu frustracji.
Ale! Praca zawsze w końcu przynosi efekty, rezygnacja z natrętnej obserwacji i interakcji z psami jest coraz lepsza, dystans na jakim możemy spokojnie mijać psy się zmniejsza, Cookie jest też coraz bardziej delikatny, zwykle pamięta o dobrych manierach i niewbieganiu jak burza w obce psy na "siema", dogaduje się z olbrzymią większością czworonogów niezależnie od ich płci czy rasy i rzadko się frustruje. A to, daje nam ogromne możliwości, przede wszystkim podejścia bliżej do obcych psów będących na smyczy lub bawiących się w stadzie swoich kumpli i spytania, czy Cookie mógłby się przywitać.

Najczęstszą odpowiedzią na moje pytanie: "Dzień dobry, czy mógłby się przywitać z pani/pana psem?" są wybałuszone oczy i machnięcie ręką. Kobieto, ależ oczywiście, co to za durne pytanie.

Dlaczego jednak warto spytać?
  • Nie wszystkie psy są towarzyskie i nie wszystkie cieszą się na kontakt z innymi czworonogami, do czego mają prawo. Nie wolno nam wrzucać wszystkich czworonogów do szuflady z podpisem "Zwierzęta socjalne=każdy lubi każdego". 
  • Niektóre są sfrustrowane, nieśmiałe, bojaźliwe lub reaktywne i być może świetnie dogadałyby się z naszym psem pod warunkiem właściwego podejścia do siebie obu psiaków, np. po łukach. Często właściciel zgodziłby się na to z ucałowaniem ręki!
  • Zdarza się, że również dorosłe psy, np. adoptowane ze schroniska  w trakcie socjalizacji i właściciele z różnych względów ostrożnie dobierają mu towarzyszy zabaw. W takich wypadkach wszystkie przypadkowe spotkania i "koty w worku" w postaci obcych psów, o których nic nie wiadomo mogą nie tylko napsuć im krwi, ale też istotnie, negatywnie wpływać na ten, często długi i złożony, proces. 
  • Część psów jest chora, a nie zawsze można to poznać po kołnierzu weterynaryjnym czy opatrunkach. Są psy stare, osłabione, obolałe. W kontaktach z obcym czworonogiem mogą zareagować agresją. Nie wspomnę nawet o chorobach zakaźnych!
  • Coraz więcej psów na spacerach się uczy. Tak jak mnie raz w życiu (!) spotkała sytuacja, gdy pani minęła nas szerokim łukiem mówiąc do swojego psa "Ten piesek ma teraz trening, nie będziemy mu przeszkadzać", tak i ja za każdym razem gdy widzę, że ktoś trenuje z psem, staram się nie przeszkadzać, co polecam wszystkim. Rozproszenia w postaci psów są na pewnych etapach ćwiczenia wręcz pożądane, ale w większości wypadków "podbiegacze" bardzo przeszkadzają.
  • Część psów broni zasobów: piłki, szarpaka, smakołyka, patyka etc. I w takim wypadku nasz pies może w wyniku naszego błędu i ignorancji dostać po uszach. A sprawa jest przecież tak łatwa do rozwiązania, że aż boli. Wystarczy spytać: "-Dzień dobry, czy mój pies mógłby się przywitać z pańskim? -Oczywiście, proszę poczekać, schowam jego ulubioną piłkę". Proste? Dla wielu niewykonalne.
  • Niektóre psy mają uprzedzenia do pewnych ras, psich temperamentów lub płci. I chociaż w większości wypadków pytania "To pieees czy suuuczka?" są w moim mniemaniu rzucane z automatu, pewnie każdy zna psa, który nie lubi konkretnej rasy psa lub nie dogaduje się z suczkami/psami. No i hej, to chyba dobrze, że ktoś nam o tym mówi?
  • Czasami to opiekun nie chce wchodzić w interakcję z innymi psiarzami. O tym mówi się rzadko, ale przecież każdy z nas miewa zły dzień i marzy po prostu o chwili spokoju, bez tritititi o czyimś piesku lub po prostu mu się śpieszy! 


Zdarza się więc (chociaż nam akurat bardzo rzadko), że ktoś odpowiada "Niestety nie" i nie jest to powód do obrażania się! Wręcz przeciwnie, powinniśmy uszanować tę decyzję i  nawet podziękować za to, że być może właściciel drugiego psa zapobiegł ewentualnemu konfliktowi. Choć tytułowe pytanie zdaje się być tylko formalnością, naprawdę może oszczędzić nam wielu kłopotów. 


Coraz częściej uczymy się i szanujemy sygnały uspokajające wysyłane przez nasze czworonogi, postarajmy się również szanować siebie nawzajem i po prostu, po ludzku, komunikować się ze sobą. Spytajmy! A jeśli nasz pies podbiegnie do innego (nawet jeśli psy się spokojnie przywitały i zgodnie się bawią) przeprośmy za to i spytajmy czy mogą się razem pobawić, czy też mamy swojego odwołać. Uprzejmość i kultura jest zwykle mile widziana i przygotowuje przyjazne fundamenty spotkania niezależnie od tego, czy psiaki się w sobie totalnie zakochają, czy też w pewnym momencie dojdzie między nimi do sprzeczki i rwania futra z głów.

Łączą nas podobne rozterki, problemy, doświadczenia. Wszyscy jesteśmy psiarzami, choć mniej lub bardziej "wrośniętymi" w tę społeczność. Dlaczego wciąż próbujemy ograniczać się wstążkami lub szelkami w określonych kolorach, byle tylko ze sobą nie rozmawiać? 

Spytajmy, poprośmy lub przeprośmy. 

Komunikujmy się.






10 komentarzy

  1. Zgadzam się z Tobą, że najpierw należy zapytać a dopiero potem działać. Może być wiele powodów, dla których właściciel nie chce pozwolić na zbliżenie się innego psa.. Wstążki? - hmm w pewnym momencie może to stało się "trendy"? Chociaż większość osób i tak nie wiedziała/ nie wiem co one oznaczają- i czy w ogóle coś oznaczają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taką wstążkę trzeba by było przede wszystkim zauważyć, a po drugie- znać jej znaczenie. W mojej opinii, zdecydowanie łatwiej (i skuteczniej) jest się porozumiewać za pomocą mowy, a nie tajemniczych znaków i gestów, tym bardziej że w większości wypadków mówimy przecież w tym samym języku co drugi spacerowicz :)

      Usuń
  2. Bardzo dobry wpis! :) Ja jestem nietowarzyska, i generalnie psie hasania na łączce mnie nie kręcą totalnie :) Staram się również, żeby dwa moje rozemocjonowane psy uczyły się wciąż pilnować emocji, dlatego jesteśmy na etapie, że inne psy nie oznaczają wysokich emocji = inne psy należy ignorować. Akurat mieszkam w takim miejscu, że akurat psiarzy dużo nie ma, natomiast jest wiele agresywnych, znudzonych burków za płotami, toteż praca jest tym cięższa - chyba bym zjadła dowolnego psiarza, który by mi zepsuł moje pieczołowicie odpracowywane zachowania :)

    Nawiasem mówiąc bardzo wysoko na mojej liście priorytetów jest zlewanie obcych psów - Ru miała agresję lękową wobec jakichkolwiek niemiłych zachowań innych psów, dlatego tym bardziej staram się w nich wzmocnić odchodzenie od nieprzyjemnych interakcji. Wszystko tak naprawdę rozbija się o kulturę osobistą właściciela :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale rozumiem Ciebie i Twoje podejście i jednocześnie zazdroszczę, że udaje Ci się Wasze wspólne potrzeby pogodzić :)
      U mnie też bardzo wysoko na liście jest umiejętność ignorowania psów, ale ze względu na ten ekstrawertyzm Cookiego nauka ignorowania i samokontroli musi być prowadzona równolegle wraz z dużą dozą socjalu, bo inaczej zaczyna się błędne koło: mniej poznanych piesków=gorsza samokontrola, ataki frustracji=jeszcze mniej poznanych piesków.

      Usuń
  3. Abi również jest nadmiernie towarzyska ;) Musi przywitać się wszystkimi człowiekami, psami i jeszcze nie zdarzyło się, żeby z którymś się nie dogadała. Co więcej gdy na spacerach grupowych psy wpadną w bójkę, Abi podchodzi, staje między nimi, zaczyna się cieszyć, merda ogonem na wszystkie strony i łagodzi spięcie :D Jednak muszę jej entuzjazm trochę osłabiać i cały czas staram się, żeby przechodząc koło psa jak najbardziej go ignorowała i skupiała na mnie :) Dlatego nie cierpię, gdy ćwicząc z nią przechodzi Pan i puszcza swojego burka w naszą stronę tudzież kompletnie rozbrykany pies skacze na mojego, a jego właściciel woła go x metrów dalej przez 15 minut, no ludzie... To się chyba nigdy nie zmieni :/

    OdpowiedzUsuń
  4. U Vinia z kolei wykorzenienie nadmiernej ekscytacji na widok psów (nawyk z "dzieciństwa" - mógł przywitać się z każdym napotkanym psem, kiedy chciał, ponieważ z początku był wobec nich dość strachliwy) przyszło o dziwo sprawnie i szybko. Teraz potrafi już równając omijać psy i wyciszać się, gdy ma z nimi bliższy kontakt. Po pogryzieniu przez obcego psa znacząco ograniczyłam jego kontakt z psami i do tej pory bawi się jedynie z psami znajomych. Gdy idzie na smyczy absolutnie, w żadnym wypadku nie życzę sobie, żeby podchodził do mnie obcy czworonóg, bo psy są tylko psami - za swojego jestem odpowiedzialna i nie chcę narażać go, na ewentualne spięcia czy kolejne pogryzienia. Na smyczy nietrudno o agresję smyczową. Obecnie wśród naszych znajomych znana jestem, jako ta drąca się z daleka do rozhahanych właścicieli "proszę zabrać psa!" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Taka sytuacja: przed blokiem siedzą między innymi chłopiec lat 7 i jego tata. Zazwyczaj jak wiem w jakim pies jest nastroju pozwalam pogłaskać psa z zaznaczeniem żeby nie po głowie czy pysku. Wracając ostatnio ze spaceru mój szczeniak dostał szału na gryzienie, pod blokiem chłopiec rwie się do głaskania mówię: "teraz go nie głaszcz, bo gryzie" odpowiedź chłopca "dlaczego gryzie?" tłumaczę, że rośnie itd itd chłopiec krzyczy "Tatoooo ten pies gryzie" rzeczony tatuś odpowiada "no coś Ty nie gryzie, pogłaszcz pieska no chodź o tuuu widzisz". Ręce opadają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że post dotyczył spotkania z innymi psami ale taka myśl mi się nasunęła myśląc o spotkaniach Ampera z ludźmi czy z psiakami. Mój doberman wyrywa się na razie do każdego szczekając (jak to dobermany..), chce się bawić, obadać temat ;) Ja lubię jak ktoś mi szczerze odpowie, że nie jest pewny że jego pies zareaguje odpowiednio, albo że jest agresywny. Nie jest to powód do wstydu.

      Usuń
  6. Ten wpis powinien wisieć na wejściu do każdego parku, gdzie ludzie chodzą z psami na spacery! Nic dodać nic ująć! Ile nerwów oszczędziłoby to i właścicielom, i psom...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś zaczniemy to drukować :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...