"Pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów.."- Recenzja


Obiecywałam Wam na początku wakacji recenzję dwóch psich lektur, które przygotowałam sobie na mój służbowy wyjazd. Jeśli śledzicie naszego facebooka, być może pamiętacie, że z wyjazdu wróciłam przedwcześnie, gubiąc po drodze moje zatrudnienie, nie przeczytawszy w międzyczasie NIC. A w domu, wiadomo, książki czyta się często na raty, stąd na recenzję pierwszej z lektur musieliście trochę poczekać.
I dobrze, bo "Pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów..." Pameli Dennison powinno się czytać powoli!


Zacznijmy od początku, czyli okładka, "gdzie kupić" i cena.



Książkę "Pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów..." kupiłam w sklepie internetowym merlin.pl. Jej regularna cena w tym sklepie, to 45,91 zł ja kupiłam ją w przecenie, która trwa do dzisiaj za 33,99zł. Według ceneo nieco przepłaciłam ;)

Okładka nie pozostawia złudzeń, z łatwością znajdziecie książkę na półce w księgarni, a jeśli lubicie czytać w komunikacji miejskiej, wszyscy na pewno będą wiedzieli o tym, że szkolicie psa metodami pozytywnymi ;)


Budowa
Jak wygląda książka, każdy wie (podobno już niedługo ;)), ale diabeł tkwi w szczegółach. Jako, że ta należy właściwie do poradników lub podręczników, istotne jest dla mnie, abym mogła ją z przyjemnością przeczytać od deski do deski, ale także szybko wyszukać potrzebną mi informację czy ćwiczenie, które chciałabym wykonać z psem na spacerze za pięć minut.




Książka "Pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów..." rozpoczyna się obszernym i bardzo dokładnym spisem treści.

Znalezienie konkretnej myśli czy omawianego ćwiczenia jest dziecinnie proste.





Treść została podzielona na cztery części główne:
1. "Na czym polega szkolenie pozytywne i dlaczego powinieneś je stosować?", z której dowiemy się o genezie pozytywnego szkolenia i jego podstawowych założeniach. W tej części autorka rozprawia się również z ośmioma mitami dotyczącymi pozytywnego szkolenia psów i omawia skutki uboczne karania psów.
2. "Lassie w szkole: Jak psy się uczą i porozumiewają", a w niej wiele niezwykle cennych informacji o psiej mowie ciała i sposobach ich uczenia się, ale także o socjalizacji szczenięcia w duchu szkolenia metodami pozytywnymi.
3. "Zaczynamy! Szkolenia pozytywnego ciąg dalszy", czyli szkolenie pozytywne w praktyce: nauka podstawowych komend, oduczanie ciągnięcia na smyczy, o tym jak najefektywniej nagradzać psa i reagować na psie błędy oraz o regule Premacka.
4. "Reality show: Pies a twój styl życia", w której opisane jest między innymi przyzwyczajanie psa do klatki, poruszony jest problem relacji psa z dziećmi oraz innymi psami będącymi w naszym domu, skakania na ludzi, gryzienia, szczekania i innych uciążliwych zachowań, a także kwestia braku czasu na szkolenie, czyli o tym jak pogodzić pełnoetatową pracę ze szkoleniem psa.


Każda z części podzielona jest na rozdziały, a omawiane zagadnienia czy ćwiczenia są oddzielnie tytułowane. Dzięki temu, nie musimy czytać za każdym razem całego rozdziału "...gdzieee to byyło...", wszystko mamy dosłownie wyłożone jak na dłoni.

Na większości stron znajdują się ponadto oddzielne ramki z dodatkowymi pomysłami, ciekawostkami oraz dodatkowymi wyjaśnieniami, a na końcu każdego rozdziału zamieszczono kilka krótkich pytań sprawdzających czego się nauczyliśmy oraz szereg najważniejszych informacji, które powinniśmy zapamiętać w ramach danego działu.

Na końcu znajdziemy załączniki:
  • polecane przez autorkę książki i strony internetowe
  • krótki poradnik jak znaleźć dobrego szkoleniowca
  • formularze szkoleniowe
  • słowniczek

W mojej opinii... 
Książkę czyta się lekko i przyjemnie, a wszystkie zagadnienia omawiane są w bardzo przystępny sposób. Mnie wszechobecne buzie Reksia nieco irytowały, ale dzięki takiej formie "Pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów..." może się okazać wspaniałym źródłem wiedzy również dla młodych opiekunów psów. Proszę tylko nie ulegać wrażeniu, że jest to książka wyłącznie dla żółtodziobów! Ten podręcznik doskonale nadaje się jako uzupełnienie i utrwalenie posiadanej już wiedzy. Mimo, iż obawiałam się, że przez 290 stron będę czytała o tym, jak nauczyć psa "siad", "leżeć" i chodzenia na luźnej smyczy metodą klikerową oraz "dlaczego karanie psów jest bardzo bardzo złe", już po pierwszym przekartkowaniu wiedziałam, że znajdę tu wiele istotnych informacji dotyczących sposobów uczenia się psów czy efektywnego, różnorodnego nagradzania i wzmacniania pożądanych zachowań. Zabieram tę książkę zawsze, gdy wiem że będę miała możliwość by do niej zajrzeć. Cennej treści jest tak wiele, że nie sposób tego spamiętać podczas jednego (nawet długiego, zimowego) wieczoru. 
Nie uważam jednak, by książka "Pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów..." mogła przekonać entuzjastów metod tradycyjnych do całkowitej rezygnacji z metod awersyjnych. Jeśli ktoś nie uznaje Pameli Dennison jako autorytetu w dziedzinie szkolenia psów lub nie posiada "mentora", który by mu tę książkę polecił, za to targają nim wątpliwości, z powodzeniem stosuje metody tradycyjne, lubi drążyć temat i polemizować, w niektórych momentach może kręcić nosem lub poczuć się wręcz zirytowany, bo kwestia stosowania kar jest tu postawiona jasno- nie stosować. Pamiętajmy jednak, że książka została napisana dla osób, które już interesują się szkoleniem metodami pozytywnymi, a nie w celu podjęcia dyskusji, które metody są "lepsze" czy "skuteczniejsze".

Nie muszę chyba dodawać, że oczywiście polecam i zachęcam do przeczytania tej lektury!


A Wy? Czy czytaliście książkę "Pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów..."?
A może polecacie jakieś inne pozycje?
Dajcie znać w komentarzach! :)



15 komentarzy

  1. A przyznam się, że nie czytałam. Może przeczytam w celu uzupełnienia i usystematyzowania wiedzy.
    Za to przeczytałabym z chęcią książki Cezara Millana bo nie można krytykować czegoś czego się nie przeczytało ;) bo na temat jego programu mam wyrobioną opinię ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam, mam, lubię :) Z moich 'masthevów' mam "z miłości do psa", "drugi koniec smyczy" i książeczki Mrzewińskiej,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Z miłości do psa" i "Drugi koniec smyczy", też kiedyś muszę dorwać ;)

      Usuń
  3. "kwestia stosowania kar jest tu postawiona jasno- nie stosować" teraz walnęłaś głupotę, albo pominęłaś w czytaniu parę słów o instrumentalnym ;)

    Część II strona 60, linijka 1 i 2 "Powiedziałam już wcześniej że karzę moje psy-i robię to właśnie przy użyciu negatywnego wygaszania" cytat z książki.

    Mogłabyś poprawić swój błąd w zaistniałych okolicznościach, gdyż dajesz nie właściwy przekaz i dajesz Pamelę w światło nieco "psycho pozytywistki" za którą część osób ją (niestety) uważa.

    Książkę mam, jest genialna ;) Niestety nie napiszę miłego komentarza "super recenzja".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za błąd powtórzeniowy z "dajesz", ciężko czytając książkę pisać komentarz.

      Usuń
    2. A jednak, choć oczywiście zgadzam się, że wygaszanie negatywne jest formą kary dla psa, to jest to stricte ODEBRANIE KORZYŚCI PSU, a nie karanie psa w obiegowym tego słowa znaczeniu.
      "Wygaszanie negatywne kształtuje zachowania poprzez zabranie lub wstrzymanie czynnika pożądanego, czegoś, co skłania psa do posłuszeństwa i pracy z treserem. Oto przykład- pies skacze na ciebie, a ty odchodzisz. Nie okazujesz mu uwagi, której potrzebuje. Postępując tak, sprawiasz, że pies będzie skakał na ciebie coraz rzadziej." Mowa tu o ignorowaniu psa, a nie karaniu go za skakanie.

      Stąd wzmocnienie pozytywne= nagradzanie smakołykiem za wykonaną komendę (+dodajemy smaka)
      Wygaszanie pozytywne= KARANIE psa np. kuksańcem (+dodajemy kuksańca)
      Wzmocnienie negatywne= odjęcie czynnika którego pies nie lubi (-np. pies nie poddusza się gdy nie ciągnie na smyczy lub nie dajemy mu "korekty" gdy nie ciągnie)
      Wygaszanie negatywne= odebranie psu korzyści (- gdy pies ciągnie stajemy w miejscu i nie kontynuujemy spaceru, póki pies nie będzie szedł na luźnej smyczy, gdy pies nie wykona komendy nie dajemy mu smakołyka, gdy jest skacze na drzwi nie są one otwierane)

      Pamela Dennison wielokrotnie powtarza, że ignorowanie psa jest jedyną słuszną karą, ale w rozumieniu ludzkim nie jest to karą jako taką, a jedynie okazaniem obojętności.

      Usuń
    3. Choć, pominęłam, że wyrwałeś moją wypowiedź w kontekstu, z którego według mnie jasno wynikało, że chodzi mi o stosowanie metod awersyjnych (jako kary).

      Usuń
  4. Nie czytałam, ale chętnie przeczytam. Dobrych lektur nigdy mało :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka wydaje się być bardzo ciekawa i przejrzysta. Cieszy mnie to że jest słowniczek :) Super recenzja, pozdrawiamy!
    http://pani-nataszowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jakoś lepiej wyciągam rzeczy z filmików i cały czas siedzę wlepiona w youtuba ;) Książki, owszem czytam, ale jakoś mało z nim wynoszę, a większość potrzebuje kilku stron, żeby dojść do sedna tematu. Spróbuje z tą, może będzie odmieńcem i mnie zaciekawi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, tu jest wszystko szybko łatwo i na temat :)

      Usuń
  7. Dostałam dziś tę książeczkę od moich przyjaciół i od razu przypomniało mi się, że pisałaś o niej recenzję! Z tego co widzę - moi przyjaciele mają niezłe oko do prezentów :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy polecasz jakąś szkołę w Warszawie? Powoli się rozglądam bo jesteśmy dopiero tydzień po adopcji a Ginowi powoli zaczynają pokazywać się różki :) Zastanawiałam się nad Dogadajmy się ale jeszcze nie jestem pewna.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...