Ciastka treserki pszenno- żwaczowe. DIY!


Czego używa się najczęściej jako nagrody za dobrze wykonane zadanie lub komendę? Pochwały słownej lub socjalnej, zabawki i oczywiście smaczków! Wybierane przeze mnie treserki winny być małe (bo stanowią nagrodę, a nie przekąskę), smakowite, zdrowe i oczywiście tanie (bo idzie nam tego na kilogramy). 
Mimo, że na rynku zoologicznym proponowanych jest nam coraz więcej ciastek, dropsów i mięsnych kosteczek, zdecydowana większość z nich na treserki nadaje się średnio, jeśli nie wcale, bo oferowane smakołyki są po prostu za duże (ehkm, nawet te które nazywane są treserkami). Z tego względu z całej puli smakowitości wybierać muszę spośród tych dedykowanych dla psów ras miniaturowych lub smaków, które bardzo dobrze się dzielą na małe (ale zwarte!) cząstki. Większość ciastek zbożowych odpada w przedbiegach, gdy okazuje się, że nie da się ich przełamać, ani pokroić (za to część z nich daje się sprawnie przegryzać trzonowcami na mniejsze części, sprawdzone info!).

Jakie są moim zdaniem idealne psie ciastka- treserki?
Malutkie, niekruszące się, dużo, tanio i jeszcze żeby były smaczne, zdrowe i bez kurczaka, bo Cookie jest akurat uczulony. Aha, i jeszcze żebym nie musiała się za nimi nałazić.
Jeśli przybijasz mi w tym momencie wirtualną piątkę, to zapraszam do dalszej lektury :)



Do przygotowania psich ciastek- treserek potrzebujemy:
  • 500g mąki pszennej 
  • 50g żwaczy mielonych
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczkę bazylii
  • 1 łyżkę oleju rzepakowego
  • szklankę wody

Ciastka pieczemy w temperaturze 180 stopni, przez około 20 minut.







Do wymieszanych ze sobą składników "suchych" dodajemy jajko i następnie stopniowo (!) wodę. Mieszamy przy pomocy łyżki, a później wyrabiamy rękoma. Bardzo ważne jest, żeby nie nalało nam się upsss za dużo wody, jeśli nie mamy w domu więcej mąki ;)









Na koniec dodajemy odrobinę oleju rzepakowego i jeszcze raz porządnie wyrabiamy ciasto. Gotowe winno mieć strukturę ciastoliny, nie kleić się do rąk, blatu/stolnicy ani do noża.






Inspektor do spraw jakości sprawdza strukturę i aromat ciasta.



Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 180 stopni, a w międzyczasie na blasze układamy arkusz papieru do pieczenia i zabieramy się za najbardziej czasochłonną część pieczenia treserek.
Odrywamy kawałek ciasta i formujemy z niego wężyk, sznurek, którego układamy na blaszce i następnie, już na blaszce tniemy nożem na małe kawałeczki. To trochę jak robienie kopytek, tylko mniejszych :)




Jest to zdecydowanie najszybszy znany mi sposób na wytworzenie pożądanego kształtu ciastek- treserek, nie umywa się do formowania kuleczek palcami. Spokojnie, mimo że w połowie blachy trafia człowieka szlag, już przy trzech czwartych dochodzi się do wprawy. Przy trzeciej (i ostatniej!) blasze dłużej zajmowało mi wałkowanie wężyków ;) Resztę nieużywanego obecnie ciasta warto zabezpieczyć folią przed wysychaniem. Można je również zamrozić na zaś.

Ciasteczka- treserki podczas pieczenia nie urosną, więc nie obawiaj się jeśli będą się stykać lub wręcz się posklejają. Po upieczeniu i wystudzeniu można je bardzo szybko i sprawnie rozdzielić "rozkruszając" zlepek ciastek w dłoniach na pojedyncze sztuki.
Ciacha pieczemy przez około 20 minut, do zrumienienia się. Proponuję od razu włączyć okap i/lub otworzyć okno, bo zapach może być specyficzny ;) Po około 5 minutach od wstawienia ciastek do piekarnika można się spodziewać w kuchni Inspektora do sprawy unoszącego się aromatu.

Ciasteczka- treserki są twarde, ale kruche na tyle, by psiak o zdrowych zębach bez problemu je sobie rozkruszał. Już po upieczeniu powinny być zwarte, efekt miękkiej "bułeczki" świadczy o niedopieczeniu.
Te ciastka nie kruszą się w saszetce, to jedne z najbardziej "czystych" smaków z którymi miałam do czynienia. Zachowują się podobnie do granulek suchej karmy.
Treserki przechowujemy w suchym miejscu, w naszym przypadku jest to szklany słój na ciastka Cookiego.





Ciastka z psimi kłakami.


Z podanych proporcji udało mi się upiec ponad pół kilograma ciasteczek. 
Koszt przedsięwzięcia to niespełna 5 złotych (w moim przypadku zero, bo wszystko miałam w domu) i maksymalnie dwie godziny pracy.

Naprawdę warto!

19 komentarzy

  1. Jeden z lepszych przepisów na psie ciastka, jakie widziałam :P
    Koniecznie zapisujemy do wypróbowania!

    Przy okazji zapraszamy też do nas ;)
    zlakobietaipies.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Próbujcie i koniecznie daj znać czy smakowały :)

      Już śmigam Was poczytać :)

      Usuń
  2. Wow, chyba się skusimy! Naprawdę ciekawy przepis, a że Zu kocha żwacze zapewne polubiła by te ciacha. Tylko mam pytanie - żwacze były kupione w takie formie czy mielone ręcznie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny przepis, muszę koniecznie go spróbować. Juz się cieszę na myśl o zakupie żwaczy, fuja :D

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas niestety mączne ciastka są totalnie przez Milo olewane :C Chociaż może gdybym zmieniła trochę proporcje mąki i proszku ze żwaczy byłby bardziej skory do skosztowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieniaj śmiało ;) Ja dałam tyle żwaczy, bo... tyle miałam w domu ;)

      Usuń
  5. Bardzo interesujące ciasteczka, jeszcze nigdy nie miałyśmy żwaczy, więc może czas to zmienić :).

    Pozdrawiamy E&D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie koniecznie musicie spróbować! Są bardzo zdrowe :)

      Usuń
  6. Nie gotuję dla psa, ale w tym przypadku chyba się przemogę. Przepis jest świetny i kto wie? Może nawet jutro się za to zabiorę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz, jutro nie. Skąd wziąć te żwacze???

      Usuń
    2. Mielone żwacze są dostępne w sklepach zoologicznych, internetowych ale i stacjonarnych :)

      Usuń
  7. Wyglądają super, nie natknęłam się jeszcze na sproszkowane żwacze, ciekawostka! Ale nie wiem, czy przeżyłabym ich zapach w piekarniku - mało rzeczy powoduje u mnie odruch wymiotny, ani biegunka, ani wymioty, ale świeże żwacze, to jest coś wybitnie obrzydliwego :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeju, świetnie by się sprawdziły przy treningu, dziękuję! Jeden z najlepszych przepisów, pozdrawiamy serdecznie!
    http://pani-nataszowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny, naprawdę świetny przepis! Na pewno skorzystamy :D


    | http://mundkowaferajna.blogspot.com |

    OdpowiedzUsuń
  10. Super przepis! Skąd ten słoiczek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słoiczek jest z zeszłorocznej serii świątecznej z Empiku :)

      Usuń
  11. Świetny przepis, akurat szukałam jakiegoś, bo ciacha powoli nam się kończą. Wilson też jest uczulony na kurczaka, a niewielka postać treserek jeszcze bardziej zachęca do skorzystania z przepisu, co na sto procent zrobię. c:
    Pozdrawiamy,
    siedemlapija.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...