Czym myć zęby?


Wszyscy dobrze wiemy, że utrzymanie prawidłowej higieny jamy ustnej jest niezbędne, dla zachowania zdrowego i pięknego uśmiechu. Naszego psa.
Świadomość właścicieli czworonogów w tym temacie zdaje się rosnąć, choć wielu z nich nie wie jak ten problem ugryźć. Na rynku zoologicznym pojawia się coraz więcej preparatów wspomagających oczyszczanie psich zębów z gromadzącej się płytki nazębnej i mowa tu głównie o najprostszych w użyciu gryzakach, ale również pastach, żelach, piankach do mycia psich zębów, sprejach odświeżających oddech i płynach dodawanych do wody.
Które z nich są skuteczne, a które to tylko pic na wodę, fotomontaż?
Przez ostatnie trzy lata mycia zębów, mieliśmy okazję z Cookim przetestować kilka produktów. Dziś zapraszam na ich króciutkie recenzje :)


Pasty i żele oceniłam w pięciogwiazdkowej skali, biorąc pod lupę przede wszystkim skuteczność działania (szybkie, dokładne mycie zębów, poprawa stanu uzębienia przy regularnym stosowaniu, odświeżenie oddechu na długi czas) oraz smakowitość produktu.





Orozyme żel
Tubka 70g, ok. 40zł


"Orozyme zawiera 5 enzymów w łatwej do stosowania formie żelu, o powierzchniowo czynnych środkach, które zapewniają bezpośredni kontakt składników z powierzchnią zębów i dziąseł. Dzięki temu, produkt pomaga niszczyć nagromadzony osad oraz zapobiega formowaniu się nowego kamienia nazębnego. Ponadto, delikatne substancje ścierające obecne w żelu wspomagają mechaniczne tarcie śliny oraz języka, jeszcze bardziej wspierając usuwanie osadu z powierzchni zębów. "

Pasta zawiera niewielkie drobinki ścierające, to duży plus jeśli do mycia zębów używamy jedynie palca lub gazy, a także wtedy, gdy myjemy psu zęby rzadziej niż raz dziennie (płytka nazębna  osadzająca się na zębach psa twardnieje pod wpływem soli wapnia zawartych w ślinie i z czasem coraz trudniej jest ją usunąć) lub kiedy mamy już niewielki problem z kamieniem nazębnym (z którego chropowatej powierzchni trudniej usuwa się płytkę i w rezultacie kamień "narasta").
Jest naprawdę skuteczna, chociaż nie łudźmy się, że usunie już nagromadzony kamień nazębny. Ma delikatny zapach i bardzo dobrze odświeża oddech. Według Cookiego, pyszna!
Zużyliśmy już chyba 3-4 tubki i zawsze chętnie do niej wracamy.
Niestety, jest średnio wydajna.


Eurowet Stoma żel
Słoiczek 50g, ok. 30zł



"Zapobiega powstawaniu kamienia nazębnego oraz rozwojowi niepożądanej flory bakteryjnej. Eliminuje pozostałości pokarmu z uzębienia. Utrzymuje prawidłową higienę jamy ustnej."

Gęsta pasta w niefortunnym opakowaniu. Przyznać trzeba, że słoiczek, w którym zanurza się szczoteczkę do zębów wymyślił chyba jakiś geniusz higieny jamy ustnej.
Powiecie: "można przecież użyć do nakładania łyżeczki lub łopatki" i owszem, można. Jak również wybrać pastę ze słoiczka i napełnić nią rękaw cukierniczy lub strzykawkę. 
Pasta jest średnio skuteczna, podczas jej stosowania trudno zauważyć poprawę stanu uzębienia.
Na duży minus ostry, odstraszający psa miętowy zapach i niska smakowitość.
To jedyna pasta, na której widok Cookie od razu wędruje do klatki, nie sposób go przekonać do zlizania jej ze szczoteczki.



Trixie, pasta cynamonowa z wyciągiem z drzewa herbacianego
Tubka 100g, ok 15zł



"Pasta zawiera naturalny olej z australijskiego krzewu herbacianego. Regularne szczotkowanie zębów psa pomaga zapobiegać tworzeniu się kamienia nazębnego i osadzaniu płytki, zachowując czystość jamy ustnej. Unikalny smak zapewnia świeży oddech psa."

Jedna z najtańszych i najlepszych past, których używaliśmy. Doskonale sprawdza się w codziennej pielęgnacji zdrowych, wolnych od kamienia zębów. Używaliśmy jej regularnie, gdy Cookie był młodszy i czyszczenie jego zębów przebiegało sprawniej, aktualnie wracamy do niej głównie ze względu na cenę i szeroką dostępność.
Pasta ma zapach miętowy, z lekko wyczuwalną nutą cynamonu. Dobrze odświeża oddech, a Cookie naprawdę bardzo ją lubi.
Idealna pasta dla młodziaków, które chcecie dopiero przyzwyczajać do mycia zębów lub po prostu nie potrzebujecie bardzo silnych środków, a zależy Wam na produkcie w rozsądnej cenie.

Używaliśmy również wersji miętowej i chociaż różnica jest minimalna, w moim odczuciu skuteczniejsza jest ta cynamonowa.



Tropiclean żel
Butelka 118ml, ok. 80zł
lub w zestawie ze szczoteczkami, 59ml, ok. 60zł






"Żel działa natychmiastowo aby zapobiegać nagromadzaniu się kamienia i płytki nazębnej - nie wymaga stosowania szczoteczkiUnikalna mieszanka naturalnych składników tworzy zdrowe środowisko wewnątrz jamy ustnej oraz zapewnia zdrowie przyzębia. Żel pomaga również łagodzić drobne podrażnienia dziąseł. Stosowany regularnie zapewnia czyste zęby oraz świeży oddech każdego dnia."


Żel jest podobno tak silny, że nie wymaga użycia szczoteczki i po 30 dniach redukuje kamień 
nazębny (!). Niestety, my myjemy zęby 4-5 razy w tygodniu, więc chyba nie wykorzystaliśmy w pełni potencjału żelu Tropiclean, ale i tak stan zębów Cookiego wyraźnie się poprawił po kilku miesiącach regularnego szczotkowania zębów z użyciem tego produktu. Z powodzeniem usuwa wszelkie trudne do zmycia inną pastą zażółcenia przywracając zębom biel, a do tego doskonale odświeża oddech.
Ma delikatny, miętowy zapach i jest niezwykle smakowity ;)

Naprawdę warto w niego zainwestować, jeśli macie dorosłego psa u którego bardzo szybko narasta kamień nazębny.





Biowet Deodent
Butelka z atomizerem 50ml, ok. 20zł


"Preparat czyści i pielęgnuje zęby oraz neutralizuje przykry zapach z pyska. Fluor zawarty w preparacie zapobiega rozwojowi próchnicy i wzmacnia szkliwo zębów. Kwas cytrynowy rozpuszcza osad mineralny. 
Środek zapachowy wraz z sacharyną wpływa korzystnie na cechy smakowe i zapachowe preparatu."


Preparat jest w buteleczce z atomizerem, co jest wygodne, ale tylko wtedy jeśli wcześniej przyzwyczaimy psa do psikania mu czymkolwiek do pyska lub mamy czworonoga, który do takich zabiegów podchodzi na lajcie.
Zawartość fluoru i kwasu cytrynowego budzi we mnie mieszane uczucia. Na plus, bo jednak w tamtym okresie Cookie pochłaniał smakołyków na kilogramy (intensywne szkolenie), również tych średnio zdrowych (shame on me), tak więc płytki nazębnej i oblepiających szczeliny międzyzębowe resztek pokarmowych zbierało mu się naprawdę dużo. Na minus, bo to jednak fluor, który w nadmiarze szkodzi i kwas cytrynowy, którym traktuje się nie tylko kamień nazębny, ale i odsłonięte, zdrowe szkliwo. 
Przyznam, że trochę bałam się psikać mu tym bezpośrednio na zęby, wiedząc, że siłą rzeczy wszystko połknie i stosowałam go tylko do przecierania zębów raz na jakiś czas.
Zapach jest niemal niewyczuwalny, ale smak wyraźnie odrzucający.





Czym szczotkować?
Szczoteczki, gaziki, palce?







Wszystko zależy od Waszych osobistych preferencji. Mycie ma być wygodne i skuteczne, ale winno również pójść szybko, wszak pracujemy w pysku żywego zwierzęcia, którego cierpliwość jest ograniczona. Faktem jest, że ingerencja w uzębienie, język, dziąsła, wargi psa najczęściej nie jest dla niego świętem wiosny, niezależnie od tego, jak bardzo nam ufa i jak pyszną (i drogą!) sprezentujemy mu pastę.
Wskazane jest również, by wziąć pod uwagę preferencję lub antypatię naszego psa względem danej szczoteczki czy metody mycia zębów. Szarpanie się z psem, używanie nadmiernej siły, aby unieruchomić spanikowanego psiaka do niczego dobrego nie prowadzi.
Stopniowe przyzwyczajanie do konkretnej szczotki- tak, zmuszanie psa do zaakceptowania szczoteczki, której bardzo się boi- nie.



Szorowanie najsprawniej idzie mi zwykłą, "ludzką", szczoteczką do zębów. Wybieram tę o miękkim włosiu, dla dorosłych. W przypadku małych psiaków sprawdzą się szczoteczki dla dzieci :)

Szczoteczki zakładane na palec są niestety w moim przypadku mało poręczne, ze względu na śliską powierzchnię "wewnątrz" i brak regulacji obwodu. Spada mi toto z palca, muszę ją przytrzymywać pozostałymi palcami lub nagminnie poprawiać.

Podobnie rzecz się ma jałowych gazików, które póki są świeże i nieobślinione, całkiem nieźle zbierają płytkę nazębną (choć nie są tak skuteczne, jak szczoteczka), ale niestety wymykają się spomiędzy palców. W ich zabezpieczeniu może nam pomóc gumka recepturka, którą owiniemy odziany w gazik palec.

Najczęściej rekomendowane są szczoteczki z podwójną główką. Czyszczą one jednocześnie zewnętrzne, jak i wewnętrzne ścianki zębów, o których czasami się zapomina stosując zwykłą szczoteczkę.
W naszym wypadku mlaszczący język i zamykająca się paszczęka skutecznie ograniczają pole manewru i ostatecznie nie jest myta ani jedna, ani druga strona, bo wiecznie walczę z prawidłowym ustawieniem szczotki względem zębów.
Powinna się ona natomiast wspaniale spisywać u psów, które nauczone są mycia przy pełnym rozwarciu pyska.

Do mycia psich zębów raczej nie nadają się palce lub waciki kosmetyczne. Pod wpływem pasty i śliny psa robią się śliskie i niemal zupełnie nie wymiatają płytki nazębnej oraz resztek pokarmowych. Oczywiście, lepsze to, niż nic, ale skoro już... to może warto umyć mu zęby na serio?

Co ważne, podobnie jak w przypadku szczoteczek pozostałych domowników, te psie również powinniśmy często wymieniać na nowe. To ważny argument, jeśli chcecie zainwestować w drogą, specjalistyczną szczoteczkę, ponieważ za kilka miesięcy (najlepiej, za trzy miesiące!) trzeba będzie ją wymienić na nową.






I to tyle!
Czy myjecie lub zamierzacie myć zęby swojemu psu?
Jakie są Wasze ulubione pasty, szczoteczki? Dajcie mi znać w komentarzach :)

17 komentarzy

  1. Super porównanie. My myjemy od dobrych 2 lat pastą Trixie i u nas spisuje się na medal!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Wam za ten wpis! Myślę ostatnio o jakiejś zmianie, bo do tej pory stosowaliśmy Eurowet Stomażel, nie był zły w naszym przypadku, widziałam efekty, może nie jakieś spektakularne, ale to też wynika z mojego braku systematyczności. Bardzo mnie zainteresował ten Tropiclean i Orozyme!

    OdpowiedzUsuń
  3. Z nieba mi spadłaś! Akurat przed chwilą na liście postanowień noworocznych wpisałam "zadbać o higienę psich zębów" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja myje ząbki Szaście pastą Trixie i jakoś daje radę, chodź patrzę za innymi pastami i chyba taka zmiana zajdzie po wakacjach (chyba nam się ta pasta skończy xD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trixie jest naprawdę bardzo dobra, byliśmy jej wierni bardzo długo :)

      Usuń
  5. Czy moge zapytac jak przyzwyczailas psa do mycia zebow? Nie mial z tym problemow?
    Ja mojego szczeniaka probowalam przyzwyczaic ale tego nie cierpiala i zaczela warczec. Przyzwyczajanie do szczoteczki, pochwaly, smaczki nic nie dawaly, wiec w obawie o moje rece... przestalam probowac.
    Przy czym podczas zabawy czesto wkladam jej rece do pyska i jest bardzo delikatna, wie kiedy to zabawka a kiedy reka.
    Teraz Kava ma 18 miesiecy a ja mysle zeby sprobowac jeszcze raz z nowa szczoteczka, pasta i szukam porac jak zaczac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedzi na te pytanie możesz spodziewać się w jednym z przyszłych wpisów. Opowiem w nim o tym, jak przebiegało u nas przyzwyczajenie psa do szczotkowania oraz jak prawidłowo wykonywać ten zabieg :)

      Usuń
    2. Super :) no to czekam cierpliwie. Wielkie dzieki

      Usuń
  6. Ja od zawsze używam dla psa past z Trixie, nie ma co przepłacać bo przecież głównie chodzi o wyszczotkowanie. I myjemy szczoteczką :).

    OdpowiedzUsuń
  7. My słyszeliśmy o sodzie oczyszczonej.. Co sądzisz o takim rozwiązaniu ?
    Planujemy kupić pastę trixie ale nie możemy jakoś trafić na nią w sklepie, niby przez internet też można no ale ;)

    Pozdrawiamy
    http://bialykrukk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Soda oczyszczona ma odczyn zasadowy, więc w nadmiarze (a przy myciu zębów trudno o wymierzanie dawki) może neutralizować kwas żołądkowy, co mogłoby wpływać na obniżenie strawności przyjmowanego z dietą białka. Z tego względu nie sądzę, aby był to dobry pomysł, przynajmniej na dłuższą metę.

      Usuń
  8. Bardzo przydatny post :)O części z tych past nigdy nie słyszałam,a porównanie ich działania znacznie pomoże mi przy wyborze kolejnej pasty :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie słyszałam w sumie o żadnej z nich poza Trixie, której używamy :D
    Ale ciekawy i przydatny post :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow, nie zdawałam sobie sprawy z mnogości tego typu preparatów. Lilce wali z paszczy jak ze śmietnika. Nie nasza wina - taką ją dostaliśmy. Lekarz się wypowiedział, że tragedii nie ma (prócz połamanych kłów), kamień tez w normie jak na ten wiek, no tylko ten smrodek...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...