Sztuka nieżebrania


Jednym z problemów, których z Cookim nie mamy, jest żebranie i zżeranie jedzenia z blatów. Z powodzeniem mogę zostawić na ławie kanapki z szynką i pozostaną nietknięte, a gdy jem kolację w pozycji półleżącej z psem wtulonym w pierś, nikt nie sprawdza co jest ładowane do buzi. A ładowane jest sporo, to widać.

Co nie znaczy, że tak było zawsze, oczywiście. Wymagało to wprowadzenia kilku zasad, które obowiązują zawsze i wszystkich. W naszym domu oczywiście :)



Rozpocznijmy od żebrania.

Jestem świadoma tego, że mam w życiu łatwiej, bo Cookie nie należy do psich odkurzaczy. Z pewnością też, oduczenie żebrania psa, który żebrał przez całe swoje życie jest bardzo trudne, szczególnie jeśli udało mu się tym sposobem coś zdobyć, a jego żołądek zdaje się nie mieć dna. Myślę jednak, że zasady które wprowadziłam w swoim domu są uniwersalne i konsekwentnie przestrzegane przez wszystkich członków rodziny (i gości!) mogą zdziałać bardzo dużo w życiu każdego psa.


1. Bezwzględnie, nigdy, absolutnie, kategorycznie nie karmię psa przy stole, ani w innych miejscach gdzie jem. 
Nie dzielę się resztkami których nie dojadłam, niczym co spadło mi z talerza, nie pozwalam zżerać tego co upadło na podłogę, nawet jeśli jest to coś, co psu nie zaszkodzi. Nie. Kropka.

2. Nigdy nie dopuszczam do sytuacji, w której mogłabym psu zasugerować, że dostaje coś z mojego talerza. 
W praktyce oznacza to tyle, że jeśli chcę się z psem podzielić resztkami (np. niedoprawionym ryżem), nie zgarniam mu go z talerza wprost do miski. Najpierw zanoszę to-to do kuchni i dopiero po kilku minutach, poza zasięgiem wzroku psa nakładam do miski, tak aby dosłownie nie widział skąd mu tej dobroci nabrałam. Podobnie, wszystko co spadło mi na podłogę, winno być najpierw wynoszone do kuchni i dopiero po jakimś czasie podawane psu.
Wszystko, co upadło mi na spacerze (np. kawałek jabłka) najpierw jest chowane, a dopiero później wydawane, jeśli już się tak upieram, by go poczęstować. 
Nie skarmiam psa smakołykami podczas posiłków i nie wydaję innego "psiego" jedzenia. żarcie to żarcie, może się jeno zdziwić, że zakąszacie rosół chrupkami ;)

3. Nigdy nie daję psu do oblizania tłustych palców. 
Wyszczególnię to, bo wiem że dla niektórych mam i babć nie jest to oczywiste ;) 

4.  Żebrzącego psa odsyłam na miejsce lub po prostu używam komendy "odejdź". 
Ignorowanie bardzo często nie pomaga, bo zanim da za wygraną, najprawdopodobniej będzie próbował za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę, by dostać to czego chce. W tym miejscu część domowników może wymięknąć i coś mu uszczknąć, byle tylko przestał się gapić, ślinić lub szczekać, a wtedy.. hoho! Pies już wie na pewno, że nadzieja umiera ostatnia!  



Nieoceniona (i niezbędna) jest jak zawsze konsekwencja. Do przyjętych zasad muszą stosować się wszyscy domownicy, a goście winni być pouczeni, by psa nie dokarmiać (właściciel nie powinien  jednak oczekiwać, że goście będą używać komend lub psa odganiać, to jego zadanie!). 
Choć potrafię sobie wyobrazić, że pies żebrze tylko przy jednej osobie (lub od jednej nie żebrze), to  na pewno wszystkim będzie łatwiej jeśli obejmiecie wspólny front.



A co z porywaniem żarcia z blatów?
Lekarstwo jest moim zdaniem tylko jedno: nie zostawiać na wierzchu niczego, co mógłby zjeść pies. Na blatach i w każdym innym, nawet tym mniej dostępnym miejscu (jeśli potrafi otwierać szafki, to zabezpieczyć je blokadą lub najlepiej przenieść jedzenie do tych podwieszanych pod sufitem).
Mamy tu do czynienia z zachowaniem samonagradzającym się, więc niezależnie od konsekwencji jakie pies mógłby ponieść po odkrytej przez nas kradzieży lub nawet dokładnie w momencie, w którym zwinął plaster szynki, jest bardzo prawdopodobne, że będzie te zachowanie powtarzał.

Najskuteczniejszą i najbezpieczniejszą metodą jest po prostu chowanie wszelkiego żarcia i innych znakomitości (w tym kremów do rąk lub niepozmywanych talerzy!). Istnieje nadzieja na to, że gdy pies będzie zaglądał w niedozwolone rejony, ale po raz setny niczego tam nic nie znajdzie, zachowanie ulegnie wygaszeniu. Oczywiście, z chwilą gdy widzimy, że pies próbuje zaglądać na stół, przerywamy te zachowanie komendą "e-e", "fe" czy cóż tam macie. Tak czy inaczej powinien wiedzieć, że nie wolno tam zaglądać (chyba, że Wam to nie przeszkadza, to nie ma problemu ;))

Nadmienić trzeba, że nawet w przypadku psów, które do tej pory nigdy nie ściągały jedzenia z blatów należy zachować ostrożność i starać się mimo wszystko nie zostawiać jedzenia gdzie popadnie. Może się zdarzyć, że psiak będzie bardzo głodny albo przygotujemy sobie wyjątkowo kuszący obiad, pies ulegnie pokusie i BAAAM, spłynie na psisko wiedza tajemna, że ludzkie oznacza lepsze i warto to zdobyć, by zjeść.




Pierwsze ponad pół roku pobytu Cookiego w moim domu, było nieustanną walką z kradzieżami jedzenia. Ja pilnowałam, by niczego nie dorwał na mojej stancji, ale gdy przyjeżdżałam do mamy problem się odradzał. Dopiero całkowity zakaz wstępu do kuchni i pilnowanie, by pies tam nie chodził pozwoliło zapanować nad rabunkami. A że niejednokrotnie konieczne było trzymanie psa na smyczy w domu...
Żebranie zdarzało mu się natomiast okresowo, ale dzięki podkarmianiu psa przez babcię, Cookie przestał rzucać się z wrzaskiem na starszych ludzi, więc niech będzie że nie mam jej tego za złe ;)


A jak to jest z Waszymi psami? Liczą na małe co nieco?
Oduczacie, pilnujecie? A może wcale Wam to nie przeszkadza? :)

*Do zdjęcia Cookie został zmuszony siłą suszonej jagnięciny, a ja chciałam się przy okazji zabawić w prawdziwą blogerkę i pochwalić Wam, że zaczęłam jeść warzywka i owocki (zamiast chipsów i czekolady. Codziennie). W roli głównej smoothie z pomarańczy, banana i...świeżego szpinaku ;) Brawo, brawo Katarzynko, wszyscy są z ciebie bardzo dumni, oczom nie wierzą. 

15 komentarzy

  1. Super wpis. I jak dla mnie bardzo przydatny. Mam w domu od miesiąca szczeniaka, który jest baaaardzo żarty i staje na głowie żeby sie dostać na stół gdy jemy. A z racji tego, że to szczenię to jeszcze nie potrafi zapanować nad swoimi emocjami i zachowaniami. Próbowaliśmy komend negujących, które zna "e-e", "nie", ale się piesio nie zraża :P także zostaje nam klateczka w drugim pokoju, żebyśmy i my mogli zjeść w spokoju i pies nie wariował. A od czasu do czasu w miseczce pieska coś może się znajdzie po grzecznym czekaniu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klateczka jest bardzo dobrym rozwiązaniem :)

      Usuń
    2. innego wyjścia na razie nie widzę ;)

      Usuń
  2. Bardzo fajny post. U nas też są stosowane komendy odsyłające na miejsce lub "odejdź". Pies doskonale zrozumiał, że to moje jedzenie i nie mam zamiaru się dzielić. Przy gościach oczywiście próbuje wykorzystać sytuację, ale w tym już moja głowa. Podobnie mamy w kuchni. Kiedy gotuję pies nie wchodzi mi pod nogi, bo na blacie pachnie kurczakiem. Może sobie siedzieć i obserwować przed wejściem do kuchni. Czasami mu za to coś wpadnie do paszczy.

    A teraz mam pytanie. Co to fajnego jest do picia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koktajl ze świeżego szpinaku, z pomarańczą i bananem, posypany ziarenkami siemienia lnianego i dyni, które były akurat kiepskim dodatkiem ;)

      Usuń
  3. Mi żebranie psa nie przeszkadza. Ale też nie mamy nachalnego, ot posiedzi kilka minut, później się położy... Talerze też od czasu do czasu dostaje do wylizania ale na to jest specjalna komenda, dlatego ot tak porzuconego naczynia się nie czepia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas niestety sprawa z konsekwencją nie jest taka prosta - i to bynajmniej nie moją :/ Odkąd adoptowałam Bąbla naczelną zasadą dla mnie było wszystko co opisałaś - nie dokarmianie go ze stołu, nie dawanie resztek, nie dawanie nawet jakiejkolwiek nadziei, że ze stołu "coś spadnie" - mam tego wspaniały efekt, bo Bąbel, gdy widzi, że coś jem to najwyżej popatrzy chwilę, westchnie i daje sobie spokój. Co innego gdy je mój tata, wtedy siedzi wytrwale wpatrzony w ołtarzyk, z którego niestety czasem spływa jakieś błogosławieństwo... Najgorzej jest jednak z mamą - Bąbel okręcił ją sobie wokół łapy i nie daje jej spokoju, a ja już nie mam siły z tym walczyć... Stąd niestety nadmiarowe 1,5 kg, z czym walczymy już od pół roku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety z rodzicami często tak bywa i do tego, bardzo trudno jest to zmienić, przegadać, wytłumaczyć. Być może uda Wam się osiągnąć kompromis, trzymam za to kciuki :)

      Usuń
  5. To jedzonko na focie wygląda tak apetycznie, że sama bym je żebrała :D
    Ja w sytuacji, kiedy pies po chamsku zagląda mi w talerz odganiam go i dopiero, kiedy położy się na swoim miejscu coś mu daję. Żeby wiedział, że żebranie nie jest fajne, ale może coś ode mnie dostać.

    OdpowiedzUsuń
  6. fajny kompaktowy post :) ale przez tą fotkę na początku zgłodniałam totalnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojezu, o matko. Aleś mi smaka narobiła tym zdjęciem. Wciągnęłabym jak odkurzacz!!
    Albo wiesz co inaczej, dla tych pyszności ze zdjęcia, chyba sama bym pożebrała pod stołem, tak apetycznie wygląda haha! :D
    A co do samego żebrania, Terror siedzi tylko przy swoim panu, który nauczył go, że co spadnie z talerza, to jego. Ode mnie natomiast nigdy nic nie spada, więc mnie olewa i dobrze. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, przemianuję bloga na śniadankowego :D

      Usuń
  8. Ja dołączam się do tych głosów, co mówią "sępiłabym" Omnom jak to dobrze wygląda! <3

    U nas psy nie sępią. "U dziadków" owszem, choć powoli nam udaje się ich od tego odwieść.

    OdpowiedzUsuń
  9. Stefcikowi raz jeden zdarzyło sie porwać coś z talerza a była to skóra od wedzonej ryby. Poniewaz zapach tego specjału jest oszałamiajacy a ja zostawiłam talerz z rybą na wysokosci pyska to nie złosciłam się. Lilka raz polizała talerz stojący na ławie ale miała pecha bo było na nim sporo soli i sie nacięła. Gorzej jest z wymuszaniem - wszystkie moje psy żebrały ale jakos niespecjalnie mi to przeszkadzało / przeszkadza. Myślę, że to dużo bardziej męczące dla nich niż dla mnie - stoją, gapią się, nóżki więdną, ślina nacieka a na koniec dostają...figę z makiem ;)
    pozdrawiam

    www.projektamstaff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, to, to. Przecież pies męczy żebrząc, gdy nic nie dostaje!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...