"Matko, a co on taki nerwowy?" -czyli o obszczekiwaniu psów

Byłam mistrzem ucieczek przed obcymi psami. Wyprowadzając Cookiego na spacer większość uwagi skupiałam na otoczeniu, spodziewając się innych czworonogów lub ludzi zachowujących się w sposób, który mógłby sugerować że idą z psem spuszczonym ze smyczy (najgorzej!). Niczym głodny jastrząb wypatrywałam każdej, nawet najmniejszej "cziłałki", która z powodzeniem mogłaby wyprowadzić Cookiego z równowagi. Ze zgrozą wspominam kluczenie podczas powrotów do domu (bo na naszej trasie pojawił się pies i musiałam pójść naokoło...), chowanie się za budynkami i odciąganie na siłę szczekającego psa, który był w takim amoku, że nie ocuciłoby go nawet przydzwonienie głową w mur (sprawdzone info). 

Praca nad normalnym, spokojnym mijaniem czworonogów zajęła mi kilka lat i wciąż nie jest idealnie (uwaga: jestem perfekcjonistką!), chociaż naprawdę bardzo dobrze. Wymagało i wciąż wymaga to poświęceń, współpracy ze specjalistami, ale jak zawsze było warto. 



Cookie miał duży problem z natrętnym zachowaniem wobec innych psów (wgapianie się, gwałtowne podbieganie, a nawet osaczanie), ale również szczekaniem i szarpaniem się na smyczy na widok innego czworonoga. Jego zachowanie uniemożliwiało nam normalne funkcjonowanie w mieście oraz poznawanie innych psów. A im mniej Cookie miał kontaktu z innymi psami, tym gorzej się zachowywał i tym trudniej było kogokolwiek poznać. Zataczaliśmy błędne koło. 

Przełomowym momentem było zapisanie się na grupowe zajęcia z zakresu podstawowego posłuszeństwa do szkoły DOGadajcie się. Uprzedziłam Grzegorza Dudę o tym, że Cookie ma duży problem z opanowaniem emocji, ale mimo wszystko chciałabym spróbować pracować z nim w grupie. Jeszcze przed pierwszymi zajęciami spotkaliśmy się, by Cookie zapoznał się z suczką Grzegorza, Britą. Zobaczyłam, że spotkanie z innym psem jest możliwe i nauczyłam się jak powinnam podchodzić do innych czworonogów, by pomóc Cookiemu opanować silne emocje. 

Po szkoleniu nawiązałam współpracę z behawiorystą, Piotrem Wojtków, który pomógł mi rozłożyć problem Cookiego na czynniki pierwsze oraz nauczył jak mogę z nim efektywnie pracować. Pogłębiając swoją wiedzę oraz uważnie obserwując swojego psa, zrozumiałam, że również w tym wypadku nie ma jednej przyczyny naszego problemu, a więc musimy w niego uderzyć z różnych stron i uzbroić się w żelazną cierpliwość.




Przyczyna pierwsza:  frustracja
Cookie jest psem niezwykle towarzyskim, ciekawskim i skorym do zabawy, który bardzo potrzebuje kontaktu z osobnikami własnego gatunku. Niezaspokojona ciekawość poprzez uniemożliwienie mu podejścia do innego psa (smycz!) budziły w nim frustrację objawiającą się szczekaniem i szarpaniem się.

Podstawowymi ćwiczeniami, które pomogły Cookiemu uporać się z frustracją były te z zakresu samokontroli, skupienia uwagi na przewodniku oraz rezygnowania z obserwacji czworonogów (m.in. takie). Niezbędne było również zapewnienie mu regularnych kontaktów ze znajomymi psiakami.
Ponieważ Cookie najchętniej podchodziłby do każdego napotkanego czworonoga, wprowadziłam  jasne ograniczenia: witamy się za pozwoleniem właściciela drugiego psa, na terenie który pozwala na wspólną bezpieczną zabawę (np. w parku). Pozostałe psy należy mijać w spokoju, bez zbędnych emocji i wtykania nosa w tyłek, najlepiej po łuku. Wprowadziłam komendę "Idziemy dalej", która nie pozostawia wątpliwości co do tego, co mamy w danej sytuacji zrobić.


Przyczyna druga: strach
Dorastający na wsi Cookie nie miał zbyt wielu kontaktów z obcymi psami, a na pewno nie była to kontrolowana socjalizacja, ciążyły mu więc duże braki w zakresie umiejętności społecznych. W kontaktach z psami był pełen gwałtowności i niepokoju, nie wiedział jak się kulturalnie przywitać. Małe pieski gonił jak koty.

By przepracować lękliwość i odpracować braki socjalizacyjne, zapewniłam Cookiemu regularny kontakt z jak najbardziej stabilnymi, cierpliwymi i dobrze komunikującymi się psami. Spotkania miały formę spacerów w atrakcyjnej dla psów okolicy gdzie psiaki miały szansę zająć się węszeniem i w razie potrzeby zwiększać od siebie dystans. Unikałam spotkań na polanach w parkach, gdzie spuszczone ze smyczy psy ganiają w kółko, a ich właściciele zajmują się  wyłącznie rozmową. Nie trudno wtedy o przypadkowych czworonożnych gości, a i psiakom z czasem zaczyna się nudzić, co może prowadzić do niepotrzebnych konfliktów.

Początkowo, zanim podeszliśmy do umówionego z nami na spacer psa, musieliśmy podchodzić do niego po łukach, zmniejszać lub zwiększać odległość oraz intensywnie "luzować" Cookiego zachęcając go na przykład do pobierania smakołyków z trawy lub szarpania się szarpakiem. Podobną strategię stosowaliśmy podczas codziennych spacerów, klucząc nieopodal nieznajomego, spokojnie zachowującego się psa. Te ćwiczenia miały bardzo podobną formę do treningu BAT- Behavior Adjustment Training, o którym możecie posłuchać tutaj (eng). 



Przyczyna trzecia: irytacja
Cookie jest psem dość humorzastym, którego nastrój wyraźnie spada przy okazji brzydkiej pogody (witamy w klubie!), głodu czy bólu. Na jego zachowanie wpływa również mój obniżony nastrój, a więc mamy podwójnie przerąbane, bo jestem straszną marudą :). 
Zdarza się, że Cookie reaguje szczekaniem na psy, które są w stosunku do niego wyraźnie natrętne i jest to zrozumiałe, ale czasami sprowokować może go byle głupstwo. Kilkukrotnie obserwowałam, że mijany przez nas czworonóg niczym sobie nie zawinił, a Cookie i tak na niego szczeknął, bo po prostu komuś się musiało oberwać za to, że wieje wiatr ;) 

By poradzić sobie z impulsywnym rozładowywaniem psich humorków, po raz kolejny postawiliśmy na ćwiczenia samokontroli, ale przede wszystkim nauczyłam się rozpoznawać kiedy Cookie jest poirytowany i jak w szybki sposób mogę poprawić mu nastrój. Świetnie sprawdzają się w tym wypadku krótkie sesje treningowe, entuzjastyczne pochwały, szarpanie się szarpakiem (zdrowe rozładowanie emocji!), często wystarczy po prostu chwila wsparcia, pogłaskanie, zapewnienie że wszystko jest w porządku. 


Praca nad obszczekiwaniem czworonogów, to zdecydowanie najtrudniejszy, ale i najważniejszy problem z jakim musieliśmy się zmierzyć. Dzięki naszej wspólnej, ciężkiej pracy i pomocy trenerów, behawiorystów oraz osób które spotykały się z nami na spacery socjalizacyjne, życie Cookiego zmieniło się nie do poznania. Sfrustrowany, przestraszony pies, który nie potrafi sobie poradzić z sytuacją, która spotyka go kilkanaście razy dziennie jest po prostu nieszczęśliwy, dlatego warto zawalczyć o jego dobre samopoczucie i nie dać sobie wmówić, że "On już taki jest, nic się nie da zrobić".  Szczegółowa analiza zachowania psa i zaplanowanie efektywnego planu pracy pozwoli uporać się z problemem przynajmniej w stopniu znacznym. Chociaż na jej efekty często trzeba będzie poczekać, to każda minuta treningów jest tego warta.

Pamiętajcie, że każdy pies jest inny i jego zachowanie może mieć różne przyczyny. Dlatego jeśli nie wiecie w czym tak naprawdę tkwi problem (być może Wasz pies po prostu nie życzy sobie kontaktu z nieznajomymi czworonogami!) i jak możecie pracować ze swoim czworonogiem, skonsultujcie się ze specjalistą.



9 komentarzy

  1. Mamy podobny problem, a jednak trochę inny. Ogólnie cieszę się, że u Was jest lepiej bo oznacza to, że i dla nas jest nadzieja :)

    Zauważyłem jednak, że większość osób mających problem z reaktywnością dobrze potrafi określić jego przyczyny. Przykładowo pies jest lękliwy i pewną agresją broni się przed sytuacją konfliktową. Albo z innej strony - pies jest tak podekscytowany innym psem, że nie potrafi się kontrolować.

    U nas sprawa wygląda tak, że nasz pies reaguje reaktywnie tylko i wyłącznie kiedy sam jest na smyczy. Luzem w parku? Super pies, którego nie interesują inne psiaki - jak jakiś podejdzie to kompletnie go ignoruje. Nasz pies jest na smyczy i mijamy innego psa luzem? Super pies - nie interesuje się psem luzem. Nasz pies jest luzem, a drugi na smyczy? Super pies. Nasz pies jest na smyczy i mijamy innego psa na smyczy? TRIGGERED!

    Nie mam już pojęcia co robić, a próbowaliśmy ogromnej ilości metod. Samokontrola jest ok - sporo ćwiczymy takie rzeczy. Chodzimy na treningi i w warunkach szkoleniowych też jest super. Problem jest tylko i wyłącznie na zwykłych spacerach i odległość nie ma znaczenia - jak tylko widzi psa to włącza reaktywność :D

    Przepraszam za tak długo komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może w Waszym przypadku to właśnie faktycznie sama smycz jest czynnikiem zapalnym? Może miał w przeszłości jakieś nieprzyjemności związane z psami, właśnie gdy oba były na smyczy (i na przykład zaplątały się podczas próby zabawy)? Trudno mi ocenić, tylko gdybam :(
      Niemniej jednak, ja uderzyłabym właśnie w ten aspekt, a więc budowanie pozytywnego skojarzenia z sytuacją gdy psy są na smyczy poprzez np. trenowanie ćwiczeń, które znacie z placu szkoleniowego w parku do którego zwykle chodzicie na "normalne" spacery, przez zabawy szarpakiem gdy Was pies ma wciąż przypiętą smycz (szczególnie jeśli na horyzoncie kręci się jakiś przypięty burek) lub zabawy węchowe również na smyczy.

      Nie wiem niestety czego próbowaliście, zwolennikami jakich metod jesteście, co w Waszym wypadku się sprawdza, a co nie.

      Usuń
    2. Tylko widzisz - mamy 2 psy, które koło siebie normalnie chodzą na smyczy. Nigdy nie było żadnej złej sytuacji, żeby smycz mogła coś spowodować.

      Ogólnie to ja jestem zwolennikiem metod działających - nawet dawno temu kolczatki próbowaliśmy, ale również to było bez sensu. Teraz właśnie różne zabawy węchowe robimy :)

      Usuń
  2. Bardzo lubię Twoje wpisy o postępach Cookiego i o Waszych treningach. Daje mi to nadzieję, że kiedyś wyjdziemy na prostą.Mój Hunter ma bardzo podobne problemy do Cookiego i ciągle nad nimi pracujemy. Jest u mnie rok i zrobiliśmy mały postęp w kontaktach z psami. Niemniej jednak jeszcze długa droga przed nami. Podziwiam Cię za ogrom pracy, który włożyłaś żeby pomóc Cookiemu. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję!
      To wspaniałe, że tak wytrwale pracujecie i czynicie postępy. Mam nadzieję, że szybko uporacie się z problemami Huntera :)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  3. Super wpis! Bardzo motywujący i dający nadzieję :) Jestem pełna podziwu jak wiele pracy i swojej cierpliwości poświęcasz Cookiemu :) U nas tuż po adopcji nie było problemu a z czasem jak Apacz zaczął się bawić z innymi psami (co uwielbia) teraz mam problem przejść obojętnie obok innego Pimpka bo ten musi się przywitać i pobawić! Chyba, że obcy pies go obszczekuje to mijamy bez problemu a zazwyczaj ciągnie jak szalony. Nawet parówki nie są wtedy ważne!
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję takich postępów i dziękuję Ci za ten wpis!
    W ogóle za prowadzenie tego bloga - wrzucasz bardzo wartościowe treści, które z pewnością przydadzą się niejednej osobie (nam też!).
    Adoptowałam swojego pieseła trochę ponad trzy miesiące temu - część naszych problemów jest podobna do tych Cookiego - i jakiś czas temu przeżywałam kryzys wiary w poprawę. ;)
    Pomijam już fakt, że na spacerach spotykamy same grzeczne psy, które nie reagują na szczekanie i warczenie mojego Hummusa, to X wpis znaleziony w Internecie o adoptowanych psach, które po 2 miesiącach opanowały milion komend i nauczyły się ignorować inne psy lub po 3 miesiącach zdały PT1 zdecydowanie nie podnosiły mnie na duchu i sprawiały, że ciągle zastanawiałam się "co z nami nie tak" i tylko rosły we mnie wyrzuty sumienia, że albo się nie staram wystarczająco, albo zmarnowałam trzy miesiące, które inni umieliby lepiej wykorzystać.
    Dobrze jest wiedzieć, że cierpliwość i praca popłaca, a ostatnie grosze wydawane na spotkania z behawiorystą nie idą w błoto!

    OdpowiedzUsuń
  5. Też miałam taki problem i sama nie potrafiłam nad nim zapanować. Postanowiłam zwrócić się do behawiorysty i bardzo nam to pomogło. Najgorsze w takiej sytuacji to zlekceważyć problem. Często mijam na ulicy psy, które nawet potrafią się rzucać na ludzi na rowerach. To bardzo poważny problem i właściciele, którzy go ignorują popełniają duży błąd.

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiamy determinację i cierpliwość okazywane Cookiemu. Z pewnością niewielu właścicieli podchodzi tak profesjonalnie do problemu. A pies ma swoje uczucia, jak każdy człowiek.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...