Nasze ulubione ćwiczenia samokontroli


Ćwiczenia samokontroli są w przypadku impulsywnego, lubiącego sobie poskakać na trampolinie skrajnych emocji Cookiego, najważniejszymi z najważniejszych. Jest psem, który naturalnie szybko się nakręca i swego czasu trudno było go wybić z amoku, w który potrafił był wpaść z całkiem błahych, wydawałoby się, powodów. Gwałtowne rozładowywanie emocji w formie  skakania&szczekania, rzecz jasna, przynosi mu szybką ulgę, więc poza niejako podwyższeniem progu cierpliwości, ważne jest dla mnie by wiedział, że opanowanie popędów na serio popłaca.


Nauka psa kontrolowania emocji to często parszywy, a niewątpliwie złożony proces, na który składa się nie tylko nauka i utrwalanie pożądanych zachowań w codziennych sytuacjach, ale również  wzmacnianie fundamentów poprzez proste ćwiczenia, które można wykonywać w domu, na przykład podczas długich zimowych wieczorów. To również szansa na pogłębianie relacji z psem oraz zdrowe zmęczenie go, jako alternatywa dla bezmyślnego ganiania za piłką.
Ważne jednak, by podczas ćwiczeń nie zatracić się i nie wymagać od psa więcej niż jest w stanie dokonać oraz zapewnić mu stosowną ilość przerw. Również w tym wypadku lepszy jest lekki niedosyt, niż przeforsowanie psa lub nawet złamanie go powtarzającymi się niepowodzeniami w wyniku zbyt wysoko podniesionej poprzeczki lub nadmiernie długich sesji treningowych.




1. W obu dłoniach chowamy smakołyki, a ręce wyciągamy przed psa  najlepiej trzymając jedną rękę z prawej strony psa, a drugą z lewej. Ignorujemy próby wydobycia smakołyka, nagradzamy spojrzenie na opiekuna wydaniem odłożonej obok jeszcze atrakcyjniejszej nagrody od tych, które mamy schowane w dłoniach lub wydaniem smakołyków z obu rąk. Stopniowo wymagamy coraz dłuższego skupienia uwagi. 

2. Na otwartych dłoniach wystawiamy w kierunku psa smakołyki, najlepiej trzymając jedną rękę z prawej strony psa, a drugą z lewej. Gdy zaczyna się którymś z nich jakkolwiek interesować natychmiast zamykamy dłoń chowając w niej smakołyk. Otwieramy ją gdy pies na nas zerka, rezygnując tym samym ze smakołyka, zamykamy jeśli patrzy na smakołyk lub próbuje się do niego dobrać. Po dłuższej chwili skupienia nagradzamy smakołykami z obu rąk lub odłożoną obok jeszcze atrakcyjniejszą nagrodą. Stopniowo wymagamy coraz dłuższego skupienia uwagi.
Ja w kolejnym etapie oczekuję pełnego skupienia uwagi mimo, że nieśpiesznie poruszam rękoma oddalając lub przybliżając smakołyki tuż przed nos psa. 

3. Czekanie na smakołyki
W najpierwszym etapie musimy psa nauczyć czekania na komendę zwalniającą, by mógł zjeść smakołyk. Usadzamy psa komendą "siad", do miski wrzucamy kilka smakołyków i wydajemy komendę "czekaj". Staramy się powoli postawić miskę przed psem, podnosząc ją do pozycji wyjściowej za każdym razem gdy pies spróbuje wetknąć w nią nos. Jeśli uda nam się ją postawić i pies nadal dzielnie czeka, wydajemy komendę "proszę" i pozwalamy psu zjeść smaki. Z czasem wymagamy coraz dłuższego czekania na komendę zwalniającą, a w kolejnych etapach podwyższamy poprzeczkę o różnego rodzaju rozproszenia zaczynając od np. machnięcia nogą po oddalanie się, skakanie czy obchodzenie psa.

4. Rzucanie smakołykami
Pies musi mieć już opanowane czekanie na smakołyki i komendę przerywającą zachowanie "e-e". A my duży refleks w przydeptywaniu smaków :)

Usadzamy psa przed sobą komendą "siad", wydajemy komendę "czekaj", a z ułożonej wzdłuż ciała powoluteńku wypuszczamy smakołyk (niech to na początek będzie coś mniej atrakcyjnego, np. sucha karma). Jeśli pies nie ruszy, wydajemy komendę "proszę" i pozwalamy zjeść, jeśli sam się rzuci do żarcia- przydeptujemy smakołyk. Stopniowo wprowadzamy atrakcyjniejsze smakołyki i rozrzucamy ich coraz więcej.
Ja często dodatkowo wymagam skupienia uwagi, ale na Cookinkowe dokonania w tym temacie spuszczę zasłonę milczenia :)

5. Ścieżka serowa/parówkowa/kiełbasiana 
Usadzamy psa na końcu pokoju, wydajemy komendę "czekaj", w niedalekiej odległości od niego wykładamy smakołyk. Dobrze, jeśli zaczniemy od czegoś mniej atrakcyjnego i umieścimy to gdzieś z boku "trasy". Pokazujemy, że w ręce mamy jeszcze lepsze smakołyki, oddalamy się i megaentuzjastycznie przywołujemy psa, który winien zignorować wyłożony przez nas smakołyk. Sukcesywnie odkładamy w okolicy coraz więcej pysznych smakołyków.























1. Czekanie na szarpanie
Wydajemy psu komendę "czekaj" wystawiamy nieruchomo szarpak w kierunku i nagradzamy jego cierpliwość komendą "łap" oraz energicznym poszarpaniem się. Stopniowo podnosimy poprzeczkę poruszając coraz mocniej szarpakiem, co pies powinien dzielnie wytrzymać i podjąć szarpanie dopiero na komendę. 


2. Czekanie na aport
Usadzamy psa komendą "siad" i wydajemy komendę "czekaj". Delikatnie turlamy piłkę i nagradzamy cierpliwość komendą, np. "aport". Stopniowo turlamy piłkę coraz dalej, a później wprowadzamy delikatne rzuty. Jeśli pies szaleje na punkcie piłek i ni w ząb nie udaje mu się zaczekać na aport próbujemy ćwiczenia z wykorzystaniem mniej atrakcyjnych dla niego przedmiotów np. paczki chusteczek higienicznych, rękawiczki, rolki po papierze toaletowym.




Na koniec mała anegdotka :)
Wybraliśmy się kiedyś w gościnę do wujostwa, a kochana ciocia postanowiła poczęstować Cookiego przepysznym surowym mięsem. Nie przerywając rozmowy postawiłam kawalerowi michę pod nos i pośpiesznie wróciłam do swojej herbatki. Po plus minus 15 minutach (!) zreflektowałam się jednak, że pies zaginął, czy raczej, nie powrócił. Nie zasmakowało, utknęło w gardle, zjadł i uciekł w cholerę? Udałam się na ganek, w miejsce gdzie go ostatni raz widziałam, i moim oczom ukazał się najsmutniejszy Cookie jakiego widział świat, wpatrzony we wciąż pełną miskę pełną soczystego mięska. Zapomniałam wydać komendę "proszę" :(

11 komentarzy

  1. o kurcze! level hard :D my już wszystko przerobiliśmy, czeka nas tylko ścieżka kiełbasiana :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wpis! My to wszystko mamy ogarniete i prawie idealnie opanowane,nawet w parku jesli nie ma innych psow obok, ale z emocjami Tajgi nadal nie jest dobrze. Nie wiem, czy w ogole kiedys bedzie z niej opanowany pies, ktory trzyma nerwy na wodzy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Super, że tyle wyćwiczyłyście, gratulacje :)
      Trzymam mocno kciuki, żeby z jej opanowaniem było coraz lepiej, niestety praca nad emocjami jest najgooooorsza...

      Usuń
  3. Pozdrawiamy :) http://zuziacami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne ćwiczenia,na pewno nam się przydadzą, bo planowałam zacząć ćwiczyć z Vasiem samokontrolę. Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nam samokontrola na co dzień zdecydowanie pomaga panować nad emocjami Kii :) Z pewnością przestała ekscytować się z byle jakiego powodu. Ja również jakiś czas temu napisałam coś niecoś na temat samokontroli i emocji: http://kiatheaussie.blogspot.com/2016/12/kontrolowanie-emocji.html

    Ćwiczenia, które opisujesz stosujemy już od długiego czasu i naprawdę pomagają psu "się ogarnąć". Pozdrawiamy, Ania & Kia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Musze przetestować z moim Rockym te ćwiczenia, często jak wracam po procy wpada w szał szczęścia co skutkuje skakaniem, bieganiem i demolowaniem wszystkiego co jest w domu....

    OdpowiedzUsuń
  7. Super pomysły na ćwiczenia :) Nam w miarę łatwo przyszło czekanie na pozwolenie na jedzenie i kilka z Twoich punktów mamy odhaczone ;) Z aportowaniem się ciągle borykamy, bo jak się szanownemu Apaczowi zechce to poleci a jak nie to nie, potrafi pobiec i krok przed zabawką zrezygnować i zawrócić.
    Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam dokładnie taką samą sytuację :D. Podałam psu jedzenie w misce, ale rozmawiałam przez telefon i zapomniałam wydać komendę "Proszę". Wracam po chwili, patrzę, a ten biedny siedzi nad miską, ślina kapie z pyska... ale nie ruszył :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, witaj w klubie! ;) Biedne, zrobione na szaro pieseczki :C

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...