Nasza historia



Byłam kociarą. Lubię dużo spać, dużo jeść i z reguły jestem okropnie leniwa. Kot, to takie oczywiste!
Przeglądając prasę o zwierzętach, prenumerowaną przez moją młodszą siostrę, upewniałam się w tym przekonaniu każdego dnia. Każdy kot ze zdjęcia mógłby być mój, jeden śliczniejszy od drugiego. Byłam ich pewna, wszak za 40 lat planowałam siedzieć przed kominkiem w fotelu bujanym, otoczona 15 kotami, czekając na przyjazd siostrzeńców do ich "zdziwaczałej ciotki Kasi", których poczęstowałabym ciastem rabarbarowym (ble...).

Miał być cały biały i umieć korzystać z kuwety. Już szukałam kociaka, a kocia wyprawka czekała tylko kliknięcie "do kasy".

I wtedy pojawił się on, pies Cookie. I nagle wszystko się zmieniło. Bynajmniej, nie stałam się psiarą z dnia na dzień, ale całym sercem kochałam Cookiego. I Cookie całym sercem kochał mnie.

Obawiałam się porannych spacerów i spacerów w ogóle (I to w czasie deszczu? Litości!), ciągnięcia na smyczy i gryzienia butów. Nie spodziewałam się, że Cookie postawi przede mną wyzwania godne doświadczonego szkoleniowca. W ciągu dwóch lat musiałam nauczyć się opanowywać swoje emocje, by pomóc jemu trzymać na wodzy własne. Nauczyć się pokory, i przyznać, że część jego problemów jest odzwierciedleniem moich własnych. Nauczyć się prosić o pomoc obcych ludzi, czerpać z ich doświadczenia całymi garściami, realizować dziesiątki ćwiczeń, organizować spacery socjalizacyjne. I przede wszystkim, musiałam nauczyć się podnosić z każdego upadku, mieć świadomość, że porażki będą się powtarzały i mimo tego nie poddawać się. Uparłam się, że Cookie będzie kiedyś grzecznym, przyjaznym psem. A Cookie, no cóż, wbrew temu co twierdzi moja babcia, nie jest przeze mnie torturowany codziennym szkoleniem, lubi się uczyć i co najważniejsze, na pewno cieszy się z pozytywnych zmian w swoim życiu!



1 komentarz

  1. Fajny blog :) trafiłam tu po wpisie o klatce kennelowej, właśnie też się do niej przymierzam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...